Piłka nożna
Kiedy ktoś zacznie ze mną rozmowę na temat piłki nożnej:
- Wybacz, ale nie interesuję się piłką nożną.
:)
Kiedy ktoś drugi raz zacznie opowiadać mi coś o piłce:
- Naprawdę, nie interesuje mnie to. Porozmawiajmy o czymś innym.
Kiedy ktoś zrobi to po raz trzeci:
"Jako że tylko zdrowe ryby płyną pod prąd i TYLKO idąc pod prąd można uratować zdychający Okcydent, chciałbym pochylić się nad przechujowym zjawiskiem, jakim bez wątpienia jest piłka nożna (i każdy inny podludzki sport grupowy) oraz związane z nią kibicowanie. Nóż się w kieszeni otwiera, gdy widzę jak łatwo polaczki-neandertale dają się ponieść temu trybalistycznemu obłędowi. Nie żeby z bydłem w innych krajach było lepiej, ale skupmy się na tym, co każdy z nas okazjonalnie widzi i słyszy za oknem. Otush wbrew przekonaniu wielu Mężczyzn Prawicy, że fascynacja grą świśkim pęcherzem jest nieodzowną cnotą "prawdziwego mężczyzny" i tożsamościowca, jestem głęboko przekonany, że ani z jednym, ani z drugim nie ma ona wiele wspólnego, rozbudza natomiast w tłuszczy najniższe, kolektywistyczne instynkty, na których zbudować można co najwyżej n-ty maszerujący cyrk narodowo-radykalny, ale na pewno nie uniwersalistyczne Imperium Okcydentu. Wytłumaczy mi ktoś, jakim źródłem nobilitacji (czy też hańby w razie przegranej) jest dla kibica zwycięstwo "naszej" drużyny, z której członkami łączy go co najwyżej zamieszkiwanie tych samych granic administracyjnych i używanie tych samych przekleństw jako przecinka? Jeszcze mogę zrozumieć, że kibol-narodowiec, najczęściej skończony przegryw, lubi w ramach rekompensaty za swoje ewidentnie braki szczycić się cudzymi dokonaniami, czy to drużyny, narodu, czy dzielni, al. e często widuje się również inteligentnych i wrażliwych młodzieńców, którym na sercu leży dobro Cywilizacji Zachodniej, ulegających tej szympansiej fascynacji. No bo czym w istocie jest kibicowanie w sferze praxis? Darciem ryja, wymachiwaniem pstrokatym szalikiem i podskakiwaniem jak orangutan w tańcu godowym. Dawniej, w czasach gdy Okcydent rozkwitał, elity wiedziały, że tłuszcza poza chlebem potrzebuje jeszcze igrzysk, by jakoś znaleźć ujście dla swych quasi ludzkich instynktów. Jednak żadnemu Horacemu ("odi profanum vulgus et arceo!") nie przyszłoby do głowy, by dołączyć do podrygującego, upierdolonego w sztok bydła na arenie. Obecnie, gdy Okcydent parszywieje, jarają się tym kurwa wszyscy, od kibola do profesora; oczywiście za wyjątkiem piszących tutaj skrybów. Chcecie być takimi jak my - anty-śmieszkowymi, chłodnymi niczym lód, dostojnymi Mężami Zachodu - czy oślepionymi trybalistycznym szałem neandertalami? Wybór należy do Was"
Komentarze