Syn wpada do Polski na święta

0
165
Ewald

Odkąd tu mieszkam, a mieszkam przez całe życie, nie widziałem lepszej inby, no chyba, że jak w 2001 czy tam drugim sąsiadowi się drzewo spierdoliło na samochód XD

Ale do rzeczy: Siedzimy sobie przy stole i męczymy ciasto a tu nagle słychać za drzwiami: POMOCY! RATUNKU! zmieszane z ZAJEBIE CIE GNOJU, JEBANY DUSIGROSZU. Wychodzę z ojcem na klatkę z już rozłożoną pałką teleskopową i widzę taką scenę: Na ziemi leży typ w garniturze a mój Sąsiad, Typowy Janusz ale bez wąsa kopie wraz z jakimś młodszym Andrzejem gościa. Ojciec krzyczy: KURWA ZOSTAWCIE GO! Janusz przestaje ale młody dalej napierdala nogą uzbrojoną w klapek (pewnie marki Kubota). Aż mu nie zagroziłem, że zajebie mu pałką. Atmosfera schodzi z temperatury wybuchu na stan nadkrytyczny. Janusz cały czerwony drze się: Żmiję na własnej piersi wychowałem, skurwysyna skąpego i tak dalej. Typ dalej leży na kafelkach, krew z głowy mu się leje. Na scenę wchodzi matka która musiała zadać pytanie obowiązkowe w takich sytuacjach: "Nic panu nie jest?!".

Matka zadzwoniła na 112 po policje i pogotowie a ja z Ojcem wnieśliśmy go do mieszkania żeby go opatrzyć.
No i tutaj zaczyna się część główna tego wigilijnego festiwalu spierdolenia...
Okazało się, że nasz niespodziewany gość, jest synem sąsiada który 12 lat temu wyjechał do Australii za chlebem. Pracuje tam jako informatyk i całkiem nieźle mu się wiedzie.
W Polsce był przez ten czas z kilkanaście razy z czego u rodziny może z 5. Miesiąc temu dostał zaproszenie na wigilie, stwierdził, że pojedzie, Dawno nie był, A ojciec przez skype mówił, że ma sprawę do przegadania za żywo. No to wsiadł w samolot i przyleciał, tu, do Polski, ojczyzny. Na początku wszystko było fajnie, Siostra z narzeczonym (Andrzejem), Matka, Ojciec. Życzenia, barszcz, no sielanka.
Potem hehe po jednym i jak obalili to ojciec zaczął:

A wiesz, Bartuś, smutna sprawa jest, Kojarzysz ten dom po dziadkach, nie? No to tam teraz Karynka i Andrzej mieszkają, ale on jest na Mamę, no i wiesz, tam były te drzewa stare to żeśmy je z Andrzejem wycieli kilka lat temu no i wyobraź sobie, że te skurwysyny nam dowaliły ponad 400 tysięcy kary. A dom to może z 200 jest wart?
No i słuchaj, ja wezmę kredyt ale 100 tysięcy mi będzie brakować, żeby to spłacić jak już dom sprzedamy. No i wiesz, musisz nam dołożyć te brakujące 100 a najlepiej ze 150 bo inaczej to pójdziemy z torbami, rozumiesz?

- Ale ja nie mam kasy
No jak nie masz, jak masz przecież widziałem jakim samochodem jeździsz, jakie masz mieszkanie, zresztą na co ty wydajesz jak żony nie masz?
Za pół roku kupuje za gotówkę dom w Malezji, na zlotówki to prawie pół miliona wydam.
A po co Ci ten dom jak masz już mieszkanie?
No żeby na wakacje tam jeździć, albo jak w Perth mi się znudzi to będę z Malezji pracował.
No ale wiesz, no dom sobie kupisz kiedyś a tu byś się dorzucił, bo my z Matką do baraków pójdziemy mieszkać
No to idźcie, ja wam wycinać nie kazałem. Raz na kilka lat mnie zaprosicie jak jestem wam potrzebny, po za tym i tak byś mnie nie spłacił a sam nie po to zarabiam żeby wywalać pieniądze w błoto. A tak nawiasem, czemu Karyna i Andrzej nie wezmą kredytu?

Kurwa jak mają wziać jak Karyna w Żabce na zlecenie pracuje a Andrzej na czarno na budowie, weź ty się kurwa zastanów chłopie!

Zastanowiłem się i wychodzę.

Zaczął się ubierać, a Janusz robił się coraz bardziej czerwony: WRACAJ TU JESZCZE NIE SKONCZYLISMY, CHUJA NIE DOMEK W SRALEZJI KUPISZ TYLKO RODZICOM POMOŻESZ!

NO KURWA SZWAGIER NO NIE BADZ FRAJEREM CO TO DLA CIEBIE TE 100 KAFLI NO?

Włączyła się siostra:
BARTEK IDIOTO CHCESZ ZEBY MATKA NA STARE LATA W KOMUNALNYM MIESZKALA, MOZE O NIEJ POMYSLISZ TROCHE CO?

I matka:
Bartuś, Ja Cię proszę, daj nam te 100 tysięcy, oddamy Ci co do grosza, naprawdę. Nawet to mieszkanie przepiszemy na Ciebie w spadku.

A co mi po tym mieszkaniu, jak kolejnego kredytu nie spłacicie, poza tym musiałabyś wydziedziczyć Karynę, a w tej sytuacji oni chyba będą mieszkać z wami, a nie sądzę, aby przy ich poziomie bycia możliwym jest kupienie własnego mieszkania...

ŻE NIBY JESTEM GORSZY CWELU BO NIE KLIKAM W KOMPUTER ZA DOLARY NA DRUGIM KONCU SWIATA? BYŚ POPRACOWAŁ PRZEZ TYDZIEŃ NA BUDOWIE TO BYŚ ZOBACZYŁ.

Wziął torbę i jak zaczął otwierać drzwi to Sąsiad chwycił za pustą flaszkę i na niego. NIGDZIE KURWA NIE PÓJDZIESZ!
Rozbił mu ją zaraz po tym jak wyszedł na klatkę, przewrócił się, a Andrzej z Januszem zaczęli go kopać.
Dalszy ciąg historii jest znany. Przyjechała policja, spisali zeznania, powiedział, że nie będzie zakładał sprawy bo, wracam za 2 dni do Australii i nie mam czasu na chodzenie po sądach.

Zjadł trochę ciasta, wypił herbatę, przyjechało pogotowie, zbadali, zabrali go na obserwację. Jak wychodził, to powiedział, że jak byśmy chcieli wykupić to mieszkanie z licytacji komorniczej to on nam ze wszystkim pomoże, nawet nam trochę pieniędzy pożyczy jak nie będziemy mieli albo i nam da. Ojciec powiedział, żeby się nie wygłupiał, ale Bartek i tak wziął do niego numer, obiecując, że jak coś to będzie dzwonić.

Także tego, Wesołych Świąt!

Komentarze