Gang Narkotykiwy Anoniarza [cz. 4]
Zioło! Ogłosiłem. - To do Grubego idziemy? (N) - A jak? (A) - Spadamy! Droga poszła bezproblemowo i bez spin. W mgnieniu oka byliśmy w domu Grubego. Gruby otworzył drzwi i zobaczyliśmy Grubego starego zezgonowanego na wersalce. - Co jest kurwa?! (G) - JEGO STARY ŚPI HAHAHA HHHAHAHAH. BEKA.EXE działa na najwyższych obrotach. Każdy śmieje się tak głośno, że aż stary Grubego zaczął coś mamrotać. - Ej cicho bo się jego stary obudzi. Powiedziałem szeptem. Nawyraźniej nie było starej Grubego. Pokazałem im, żeby poszli za mna do ogrodu. Japierdole nie zrozumieli. X kurwa D. - No chodźcie do ogrodu debile. Noi posłusznie poszli za mną. Czuj władze człowiek. Nagle mi się przypomniało. - Ej Nerd? - No? - Masz to zdjęcie co ci wysłałem? - ta, a co? - Mam dla ciebie ważne zadanie. - Musisz znaleźć ten rodzaj konopi, dowiedzieć się jak chodować itd. - Mam zrobić Wszystko?! dlaczego ja? i za to tylko 60%?! Przez chwilę przypomniał ci się ten stary serial telewizyjny. XD. - Raz: Nie wszystko bo nie wpierdolisz nikomu, Nie będziesz zarządał gangiem i nie będziesz skręcał jointy, i robił proszek. Dwa: Bo ty jako jedyny możesz wyszukać żetelne informacje na dany temat. - Jeszcze coś? - N-nie... Typ się zesrał lol. - Dobra nerd ziomku nie płacz. klepłem go w plecy. - To wiesz co masz robić. - Tak! Nagle się uśmiechnął jakby wygrał w zdrapce 10 złoty. Wskazałem gangowi miejsce gdzie będziemy mieli (tutaj głos klocucha pastuś) *Chodowanko*. - Dobra mordy w tym miejscu o tej godzinie będzie historyczny moment! wszyscy podekscytowani bo będą świadkami tego wydarzenia. Zobaczyłem gdzieś blisko małą łopatę. wykopałem mały otwór i WSADZIŁEM nasiono, potem zasypałem. W tym momencie przybijaliśmy sztamę! - Ej Gruby gdzie masz konewkę? (N) - tam! pokazał *znowu* palcem. (G) Wziął ją i podlał nasiano. - To co teraz robimy? (S) - Nie wiem. Ktoś coś? (A) - Możecie zostać u mnie na jakiś czas. (G) - Zajebiście! (S) - To chodźcie na góre! Noi kolejna imprezka tylko bez alkocholu. Ale ile słodkiego żarcia! NA(.)pewno Nie wrócę do domu głodny. Podczas ogladania jakiegoś filmu na cda Gruby jebnął TYM RAZEM rozkminę. - Ej, mordy taka rozkmina. (G) - No? (A) - Jeśli męzczyzna ma 21 palców to kobieta ma 4 wargi. Beka w chuj. smialiśmy sie dobre 5 minut z tego. I niestety przez ten czas skończył się film. Kiedy mieliśmy już cofać nagle ktoś wbił do pokoju. - Synek kurła (takim głosem janusza pastuś) co ty odwalasz?! (SG czyli stary grubego) - eeee (SG) Szczupły zaczynał się śmiać ale powstrzymywał się. Nie dziwię mu się jego stary był w żonobijce i w gaciach. też się zacząłem śmiać. - Co to za zgromadzenie? - No koledzy przyszli do mnie. Szczupły zaczął się chichrać. - Szczupły tylko się nie śmiej. szepnąłem mu. Jeszcze bardziej zaczął się śmiać - Szczupły przestań. też zacząłem się chichrać gdy znowu spojrzałem na starego Grubego. - Aha. To macie chwilę jeszcze i idźcie. Ja mam z Synem to pogadania. I wyszedł Szczupły nie wytrzymał. Ja po nim też. Noi Gruby i nerd wkońcu też. Beka gruba jak przed chwilą. No to zrozbiliśmy jak kazał. pogadaliśmy i wyszliśmy. Podczas drogi Spotkaliśmy tych samych typów co Grubego okradli z żarcia. Kurwa my nigdy nie zaznamy spokoju. tylko zastanawiało mnie jedno. Skąd oni wiedza gdzie nas szukać? - A wy czego? Powtórkę chcecie? Seba.. Znaczy Szczupły odrazu przystąpił na ofensywę. - Tak jakby. Lol ktos za nimi był i on to powiedział. chwila a czy to nie głos.. Wszystko łączy się w logiczną całość. Gruby nie widział kto podchodzi od tyłu więc mógł to byc każdy. Gdy skopaliśmy tej dwójce dupska on był gdzieś wśród tłumu. To musiał być stary (ten z klasy). On jako jedyny kumpluje się ze ścianą i cycusiem. pewnie dogadał śię znimi i oni mu powiedzieli, że pałętamy się w tej okolicy. przez to znaleźli nas. - Stary... (A) - Dokładnie hehehehe... Kurwa taki zwłowieszczy śmiech to tylko gorsi niż przeciętni aktorczy mają. Kurwa Sczupły będzie miał trudności z pokonaniem dwóch. Czyli musimy jednego odrazu załatwić. Szczupły wiedział o tym i cios w wątrobe skutecznie położył Michała ( chyba nie wiem może to być ten drugi). - O ty szmaciarzu. I Stary rzucił się na niego. Ja tymczasem wyjebałem lewego sierpowego prawą ręką w tego drugiego nie wiem nazwijmy go Czarnuch bo jest cały na czarno. Typ sie nie poddawał ale tylko kopnięcie to w ryj wypierdoliło go i spierdolił w łzach i posmiewisku. W tym czasie Szczupły skończył ze starem remisem. Ale ja takowych nie uznaję. Wyjebałem go całą siłą, która mi została po walce z Czarnuchem. - Nerd zrób zdjęcia tym frajerom! Kurwa wstawimy ja na oś czasu i oznaczymy tych frajerów. - Ej szczupły wszystko gra? Zauważyłem, że lekko się buja. - trochę nogi mnie napierdalają ale takto git. Będę miał na niego uwagę podczas dalszej drogi - A odprowadzić cię? - Spoko. Noi git. Pomyślałem. Droga minęła spokojna. Byliśmy już pod blokiem Szczupłego. - To elo mordy! - Siema, elo! (A,N) - Ej Anoniarz Bo ja idę w przeciwnym kierunku co ty. - Mhm. To elo! - Siema! I tak wróciłem do siebie. - Cześć Mamo! Co na obiad? - Schabowy, ziemniaki i sałatka pekińska. Ta sałatka jest zajebista lepsza niż marchewka czy buraki i nawet z tym nie handlujcie. Po jakże jebitnym obiedzie twojej starej przysiadasz do piwnicy. Przeglądasz memy. Kurwa szukając złota znalazłeś diamenty. tak śię śmiałem, że aż stary myślał, że padaczki dostałem i trzeba na pogotowie dzwonić pokerface.org. Myślisz sobie: Mam trochę hajsu i jest nawet ładna pogoda. Tak anony myślicie o tym samym co ja. Dzwonię do niej... ZGODZIŁA SIE KURWA WYGRAŁEM WYJDĘ WKOŃCU Z PRZEGRYWU! Zapamiętaj anon 17:30.Nie spierdol tego kurwaaa...Jaram się. dobra jest jeszcze jakieś półtorej godziny więc luzik. co by tu zrobić? pomyślałeś. - MAM! Napiszesz pastę jak wyszedłem z przegrywu. Zajebisty pomysł. piszesz ją aż wkońcu patrzysz na godzine. - O cholera za chwilę się spóźnie! jest 17:20 Zapierdalasz jakbyś Januszowi wyjebał cebulę na promocji. Widzisz twój obiekt zainteresowania. Biegniesz do niej. Nie ubrała się jakoś źle ani dobrze. Coś jak ty. - Cześć Lacha! - Cześć anon! Kurwa nadal nie możesz uwierzyć, że to się dzieje. - To jak gotowa? - Jak nigdy. usmiecha się mocno do ciebie ty też. jesteś tak w niej a co będę opowiadał najpierw poszliśmy do galerii. A jakże by inaczej. Kupiłeś jej bluzę. Nie drogą nie tanią. Ale ona w tym ZAJEBIŚCIE wygląda. Myślałeś, że ci stanie ale wystarczyła myśl o Dorocie Wellman i jak ręką odjął (XD). Po galerii poszedłęś z nią do kina. Standart. - Co chcesz obejżeć droga panno? - ten Horror. - OoOo masz mocne nerwy? - chyba hihi. No dobra. kupiłem bilety i, gdy weszliśmy horror akurat się zaczął. Przy "strasznych" momentach lacha się do mnie... przytulała. To była takie dziwne(2sekundyodstępu), a zarazem przyjemne uczucie. Jeśli was to interesuje to był jakiś słaby horror dla bab. Nazywał się.. Piłka? czy jakoś tak. W każdym razie teraz pójdę z nią do restauracji. Co moze pójść nie tak? GDy weszliśmy ona i ja zamówilismy to samo i nie zbyt drogie bo jej powiedziałem, że mój portfel nie jest bez dna i mogą się gotówka skończyć. - Oh anon nie ropiestrzaj mnie tak. - tak to znaczy jak? - najpierw do galerii potem do kina, a teraz do restauracji... - No wiesz... chce, żeby ta randka była dla nas niezapomniana. I była... Pogadaliśmy przez chwilę. Wiele się o niej dowiedziałem. Nadszedł czas na magiczny rachunek. - Coś jeszcze podać? powiedział kelner. - tylko rachunek. Lacha zrozumiała o co chodzi i zachichotała. Kelner pokazał rachunek, a Lacha założyła torebkę. 23,17 złoty. Zaglądam to portfela... O kurwa... dycha i drobniaki. łapie Lachę i spierdalam jakby pijak do monopolowego biegł bo za 5 minut zamykają. Typ naszczęście nas nie gonił i na policję nie zadzwonił. Są dwie opcje wytłumaczenia tego: Gość był około 2 lata starszy i też był człowiekiem albo To Seba jakiś i wiadomo HWDP JP 100%. - lacha... wybacz za ten incydent. Jestem tak zdyszany, że ledwo mówię. - Spoko Anon. Rozumiem cię. A pójdziemy gdzieś na koniec spotkania? - A jak? do parku normalnie się przejdziemy. Jeśli chcesz- - Jasne! prowadź. Aż mi się ciepło na serduszku robi jak widzę jej uśmiech. W parku bardzo dobrze nam się rozmawiało. Wiele historyjek sobie opowiadaliśmy. Głównie z dzieciństwa. Ale nadszedł moment, w którym trzeba było się rozstać do domu. - Anon. - Yup? - Cieszę się, że się zgodziłam. To był naprawdę niezapomniany dzień. Mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy. - No jak będę pracował dorywczo albo będę dostawał 35 złoty tygodniowo to 2 razy w miesiącu. Zachichotała. - To cześć anonku! Czujesz to! Czujesz Wychodzenie z Przegrywu! chwila... czujesz nie tylko wychodzenie z przegrywu... O chuj wdepłeś w gówno ale to teraz nie ważne. Wygrałeś życie! wracasz do domu. Czuj dobrze człowiek. Wraczasz do domu w świetnym muhomorze jak nigdy. - Gdzie ty się pałętasz cały dzień?! mówi stara - Na randce! hehe! - Synek, musimy porozmawiać... ciekawe o co mu chodzi. okazało się, że gada o tym jakie to związki są ważne i tak pierdoli bez sensu ponad 10 minut. - Dobrze tate może skorzystam z twoich porad. To było tak szczere jak ktoś by powiedział, że dorota Wellman schudła. - Dobra synek, ide obejżeć coś, a ty jesteś wolny. Kurwa wolny. Wolny to ja będę jak się wyprowadzę. Wszedłem na kompa i włączam skype'a. Tworysz grupę GANG 420 Anoniarza. Rozpoczynasz romowę. - Halo? (A) - Siema (G) - Elo (S) - No halo (N) - Słuchajcie mordy. Postanowiłem, że dołączą do nas dwie osoby, którym można zaufać, a przydadzą się oni do sprzedaży i hodowli. Dodaję do rozmowy Miotłę i Witka. wszyscy sie witaja i gadają aż wkońcu Nerd zapytał: - Po co nas tu zgromadziłeś? Swoją drogą mam pierwsze informację na temat ziarna Marihuaen. - Cooo?!?!?!? marihnanen? (M) Zapytał zaskoczony Miotła - Marihuaen debilu (W) odpowiedział Witek. - Słuchajcie mordy zakładamy, że będziecie wierni gangowi i nie sprzedacie nas jak chińską zabawkę więc omówmy wasze role teraz i w ostatecznej formie. (A) - No to tak: - Najpierw będziecie pomagali w na przykład: walce obliczeniach itd. potem wasze role będą brzmiały następująco: Miotła bedziecie przenosił wszelkiego rodzaju produkty narkotykowego jak jointy i proch w dane miejsce, a Witek będzie je sprzedawał i dawał informacje na temat sprzedaży danej ilości produkty i sumy zarobku danego dnia. - Jakieś pytania? - A dlaczego mamy role jakie mamy? (M) Debil... - Miotła ty masz duże ubrania do przenoszenia towaru ze względu na twoją wysokość przez to nikt nie będzie sie spodziewał, że coś możesz przenosić. - A wiktor? (A) - Spójrz na niego. Taki mały nie winny i do tego wyplącze sie ze wszystkiego. - Aha i byłbym Zapomniał. Wyngrodzenie dostajecie tygodniowe, a Nerd cho pv (pewu). - Mam nadzieję, że wszyscy zrozumieli. - Ta jest! Odpowiedzieli wszyscy naraz jak uczniowie na apelu. Czuj władzę człowiek, No więc przenoszę sie na prywatną rozmowę z Nerdem. - No to co chciałeś? - Chce wiedzieć jakie informację zdobyłeś dzisiaj. - Dobra więc jeśli chodzi o sam początek to musimy mu zasłonić słońce w pierwszym etapie rozwoju. Mam namyśli, że dopóki nie pojawią się pierwsze 2 pary takich listków charakterystycznych. Potem z górki. - Aha. Skoro nie nie można wystawic na słońce roślinę to można ja posadzić w domu? No można ale było napisane, że lepiej, żeby była wystawiona na wietrze. - To tyle? - Tak. - okej elo. - siema. Teraz załatwiłem wszystko co miałem więęęęęc chilleraaa i utopia. Jesteś pierdolonym geniuszem. jednocześnie wyrywasz dziewczyne i prowadzisz swój gang. Dużo anów ci pewnie zazdrości. Idziesz spać Z ostatnia myślą... Wygrałem. Budzę się. Jestem w jakimś dziwnym miejscu. - Anon szybko! Uciekaj! Woła do ciebie Matka kierując sie w stronę jakiegoś metra. Zdałem sobie sprawę z miejsca, w którym jestem. Jestem w metrze, który jest w rozsypcę. Spałem na ławce. Nagle sufit zaczął się sypać Wstałem i spierdalam bo zaraz na ciebie wypierdoli się kawał betonu. Dostrzegłem Ranną Lachę przy ruchomych schodach służących prawdopodobnie do wyjścia i wejścia. - A-a-non. I wywaliła się. Jej oczy stały się bezbarwne... O kurwa! To nie możliwe! - Lacha?! LACHA! Ona... Umarła. Dostrzegłem, że metro zaczyna ruszać. W ostatniej chwili wbiegam do środka. - Anon wreście! Mówi twoja matka. Usłyszałem strzały. Kurwa jestem w środku strzelaniny. Czuję coś twardego w kieszeni. To rewolwer. Wyrewolwerany rewolwer. Zaczynam strzelać do nich. Nawyraźniej trafiłem bo przestali strzelać. wychylam się, żeby zobaczyć co sie stało. Dostałem kulkę w płuco. Ledwo mogę oddychać mimo, że mam dwa płuca. Śmieję się w sobie bo fizycznie nie mogę bo uważałem na lekcji o oddychaniu. zaczyna mi się ściemniać przed oczami. Umieram. - Anonie Anonowski. Powiedziała istota w zaświatachę - (coś jak głos Boga)Wrócisz teraz do swojego życia wraz ze swoją Świniąąą . Budzę się jeszcze raz i automatycznie sprawdzasz godzine bo w śnie nie da się zobaczyć godziny. Jest godziny 4:20. Nie wiem co jest gorsze. Czy to, że to jest 420 czy twój koszmar. nie mogę dalej zasnąć. POstanowiłem, że posłucham długiej pasty w częściach. Nagle mama mnie Zawołałać - Anon śniadanie ci dziś zrobiłam. Wstawaj! Siadasz do stołu. - Jezu Anonku wyglądasz jak siedem nieszczęść.(mama) - Daj spokój. (A) Wkońcu wychodzę do szkoły. Nadal w głowie masz ten sen. postanawiasz pogadać o tym z ziomkami i z lachą... ale później. Wchodzisz do budynku szkoły. Witasz się ze wszystkimi i nagle dzwoni dzwonek na lekcje. - Dzień dobry! Mówi kazdy wchodząc do klasy. - Spójrzcie na naszego spóźnialskiego ano- - Niech pani tym skończy! Przerwałem jej niczym król. - Ja rozumiem raz na jakis czas po żartować, żeby się posmiać ale pani się znęca nademną i innymi uczniami. - Może pani zamiast wymyślała co dziś powiedzieć do ucznia, żeby się z niego nabijać zaczeła myśleć jak lepiej przekazywać wiedzę? HHHHHĘ? Ta stara rura zamilkła. Kurwa zatkało ją. Cała klasa zszokowana. Nauczycielka nagle wybiega z klasy zapłakana. Nagle jeden z kolegów zaczął klaskać powoli. Potem nastała reakcja łańcuchowa i każdy zaczął mi klaskać i wiwatować. - Pokonał tego potwora brawa dla niego! Jeszcze głośniej zaczęli klaskać. Patrzysz na lochę. Poprawiła włosy, gdy się na nią spojżałeś. Obejzałem tyle poradników, że wiem co to oznacza. Po jakiś 3 minutach było słychać radiowęzeł 13 i 3/4. - Nauczycielka Od polskiego pani (jakaś tam nie istotne) Uciekła ze szkoły i Zostawiła list z treścią, że zwalnia się i popełniła błąd. Typy z klasy krzyczą z radości, a dziewczyny aż piszczą poza Lachą ona tylko się zarumianiła, gdy spojżałeś jej prosto w oczy. Już wiesz co będzie po lekcjach. Zaproponujesz jej uczenie się u siebie w domu bo stary i matka do pracy poszli. - Słuchajcie! Reszta lekcji wolna! Każdy zaczyna ze sobą gadać albo się smiać. Podchodzisz do Lachy. - hej lacha może byś do mnie wpadła (Mówisz jak najbardziej niskim i naturalnym głosem to mozliwe* pouczyć się?? - Oh, jasne anon! Kurwa, zeby ci tera nie stanął bo przyps. Gadasz z Lachą i jej koleżankami. Śmieja się z twoich żartów i generalnie dobrze sie bawicie. Pominę reszte dnia bo nie było nic ciekawego. Serio. No chyba, że lubicie czytać o pukaniu niemca po kasku do nudesów lachy i o uczeniu się. Nastepnego dnia w szkole Podchodzi do ciebie Szczupły. - Anoniarz, Musimy coś obgadać. (S) - wybaczcie ale mam sprawy(tutaj takim specyficznym głosem) biznesowe. Wszystkie zachichotały. Szczupły zaprowadził mnie do naszej kryjówki. - Elo mordy. Zauważyłem, że cały gang tu jest. - Witaj szefie! (W) - NIenazywaj mnie szefem. Jak już to wodzem czy coś. (A) - A zgromadziliście się tu, żeby powitać w szkole nowych członków gangu tak? - tak. (G) - Ej! to może bysmy ich tak.. Mianowali? (G) - Co kurwa? (A) - No na członków gangu. Głupie ale okej. - Dobra, a zatem. Miotle i witku mianuje was(chwla odstępu) mężem i żoną. Miotła wkurwiony popchnął mnie w tył, a podczas tego cały gang razem ze mną ryczeli ze śmiechu. - Dobra już się Ogarniam. - Ogłaszam was członkami gangu! Nagle wszyscy oprócz nowych członków zaczęli klaskać. xd.jpg. - To co robimy? (N) - No jak to co? idziemy do grubego pokażemy i powiemy co i jak u nas. - Wycieczka! (M) - Debil.. (S) - Sam jestes debil ty.. ty.. złomie! Japierdole po prostu XD. Dla Szczupłego to był komplement bardziej niż obraza. - Dobra chodźcie na lekcję bo babcia kwas będzie się sapała. Skończyliśmy lekcje i tak jak zwykle spotkaliśmy się po lekcjach. Dziś nie było lachy w szkole. ciekawe... Zmierzamy do chaty Grubego. - Ej co to za goście za rogiem? (N) Ktos zaczyna krzyczeć i 6 typa na nas biegnie. O kurwa. - To menele i żule spierdalaaać!(A) Gdy pobiegliśmy ze 100 metrów dalej nie mogliśmy zobaczyć Szczupłego. Bił sie z bezdomnymi. Rozwala mnie to. Szczupły musi uważać bo jak menel ugryzie to wścieklizna gwarantowana... O kiłe nie wspominająć. - SZCZUPŁY KURWA!!! Gdy dostał od jednego zaczął spierdalać. - Mówiłem wam, że się zemszczę! Japierdole on jest nienormalny. - CO TO KURWA BYŁO?! Szczupły był tak wkurwiony, że, gdyby sie bił z pudzian to by z pudziana nie było co by zbierać. Znaczy zabolało by go bo pudziana nie da się łatwo pokonać jak najmana. - Mieliśmy taki.. mały konflikt z jednym z meneli. Gruby od tego wysiłku zaczął jeść bułę. Zgadnijcie z czym. Z nutellą kurwa nutellą! - CO WYŚCIE ODPIERDOLILI TEMU ŻULOWI, ŻE NAS KURWA GONIĄ!? - Dobra mordy chodźcie do grubego okreżną drogą zgubimy och i odpoczniemy. Szybko! Noi robimy tak jak ja powiedziałem. Gdy ujżeliśmy dom Grubego przyszpieszyliśmy i kiedy mieliśmy już wchodzić drzwi były zamknięte. - Gruby kurwa otwórz te drzwi oni nadal nas gonią! Gruby ze swoją predkością szukał odpowiedniego klucza a grupa bezdomnych zaczynają się zbliżać. - Otwarte! (G) Wpierdalamy się do kwatery w ostatniej chwili. Bezdomni zaczęli dobijac się do drzwi. - Wiem jak ich odgonić! Szybka zrzuta! (A) Podchodzę do każdego i zbieram łącznie 7 złoty 53 grosze. Otwieram okno i szybko wyrzucam hajs z 15 metrów dalej. Żule jak na aport pobiegły do hajsu. - Ufff... (N) - Ej to skoro tu jesteśmy to może pokażecie wkońcu co i jak? spytał Witek. - A no tak przez ta akcje kompletnie zapomniałem. Chodźcie do ogrodu. (A) Zaprowadziłem 5 typa do ziarna marychy od dilera, który sprzedał o godzine papaja. XD. - Ej, Anoniarz! (N) - No? (A) - A może by tak to ziarno do tej szklarni przenieść? (N) - No wsumie... Ale nie teraz. - To co będziemy teraz robić? Spytał Witek. - Wiecie co? jesteśmy gangiem.. ale też ludźmi. Więc chodźmy gdzieś na miasto. Pogadamy, pośmieszkujemy itd(itede).(A) - Dobły pomys. Stwierdził Gruby kończąc bułę wpychając reszte do ryja. - No to ruszamy! Wyszliśmy do żaby. Każdy coś se kupił. Ale nie każdy ma aplikację do żaby. Właściwie to tylko ja miałem tą aplikacjĘ. Gdy pokolei kupowaliśmy żarcie i popitę karyna, która mówiła czy ziomki poziomki maja aplikację. Oczywiście odpowiadali, że nie mieli ale ja odbierałem żappsy bo akurat ja miałem i nazbierałem ze 100 za jedną wizytą. StOnks. - To gdzie idziemy? Spytał Miotła - Dawajcie na rury! (W) - Jakie kurwa rury? (A) - No rury co wodę transportują (W) - No co z nimi? (A) - Będziemy se łazić po nich. A Zresztą sami zobaczycie. Za mną! (W) Karzeł zaprowadził nas na jakieś zadupie. - Aaaaa takie rury. (A) - Dokładnie. Wchodzimy na nie! (W) Wszyscy weszliśmy bezproblemowo ale Gruby się z 12 razy ślizgał zanim wszedł. Pierwszy chodziłem po rurach. Na poczatku było spoko ale później wysykość sięgła około 2 metry i pod rurami były pokrzywy przez co zacząłem sie trochę cykać ale pizdą nie jestem i nikomu nie powiedziałem czy coś. - Dobry zatrzymajmy sie tutaj bo nie ma sensu iść dalej. (W) Zatrzymalismy się i zaczęliśmy pałaszować ekwipunek (żreć żarcie jak nie rozumiecie anonki) - Ej chłopaki bo ja się troche cykam. (G) - nie pierdol zjedz 3 hot-doga. (S) No i teraz se gadaliśmy itd. mało istotne. Najciekawsze było to jak gruby się wyjebał. W pokrzywy. Przeżył ale nie widzieliśmy go potem przez 4 dni. Poszedłem do domu. zajęło mi to z 30 minut bo za chuja nie mogłem sie znaleźć nawet ścieżki. taaaki wypizdów. Dobra jestem u siebie w pokoju i wpadłem na pomysl napisać do lachy. -Siema lacha -Co ty na to, żeby przyjść do mnie jutro na naukę ( ?° ?? ?°)? -Jasne może być o 16? -Kiedy będziesz chciała nawaliła mi z 10 emotek i pożegnaliśmy się. Miałeś już spać kiedy... KONIEC WIELKIEJ CZĘŚCI CZWARTEJ
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zaloguj się aby dodać komentarz.