Gang Narkotykowy Anoniarza [cz.2]
Gdy wychodziliśmy ze szkoły zastanowiłem się gdzie gruby mieszka. Zawsze do kogoś przychodził i a inni do niego nie. - Ej gruby. - Co jest? Jadł kanapkę z Nutellą gdy się odzywał. - Gdzie ty w ogóle mieszkasz? - Tam na prawo. Wskazał palcem. - Tu blisko? - Nie. Odpowiedział. - O wieele dalej Tam dalej jest tylko Armi strzeleckiej. A to praktycznie jebana wieś. - Japierdole Gruby. - No co? Widać, że był zdziwiony - No mieszkasz na pierdolonym zadupiu! - To nie moja wina! Krzyknął zdesperowany Teraz mnie olśniło - To nawet lepiej! - Co? - Nie ważne. - Prowadź. Zaczęliśmy iść w stronę, w którą wskazał Gruby. Nagle zobaczyłem lachę samą siedzącą na przystanku prawdopodobnie czekającą na autobus. - Cześć lacha! Krzyknąłem do niej z uśmiechem. Ona nie jednak nie odwzajemniła uśmiechu. To było dziwne bo zazwyczaj jak z kimś rozmawiała to była cały czas w do rym humorze. - Czekasz na autobus? Spytałem podchodząc do niej z Grubym za plecami, który właśnie skończył jeść kanapkę i wycierać mordę z nutelli. - Spóźnia się o 12 minut! Odpowiadziała poddenerwowana i zarazem trochę smutna - A którym jedziesz? - Trójką. Gdy się odwróciłem do Grubego to sprawdzał tablice z przyjazdami autobusów. - Jest napisane że przyjazd jest o 14:55 Sprawdziłem godzinę w telefonie. - 14:48. Powiedziałem głośno - musiałaś pomylić dni. Mówi gruby - Dzięki za pomoc! Odpowiedziała uradowana - Może pogadamy przez ten czas? Zaproponowałem. - Jasne! Powiedziała lacha Po tym zaczęliśmy gadać o przyziemnych rzeczach. Nagle Gruby jebnął sucharem: - Ej - No? Powiedziałem naraz z lachą - Puk puk. - kto tam? Zapytała lacha - Jan paweł drugi gwałcił małe dzieci. - Zapraszam. Odpowiedziałem z wyraźnym usmiechem spowodowanym jakże jebitnym sucharem Grubego. Gruby natychmiast zaczął się śmiać. A jak wie każdy jak gruby się śmieje to każdy śmieje. Wybuchliśmy nagle śmiechem i akurat przyjechał autobus. Lacha miała wsiadać. - Do zobaczenia w poniedziałek! Uśmiechnąłem się do niej i odpowiadziała: ~czeeść. Odpowiadziała z tym razem odwzajemnionym uśmiechem. Wygryw.png Gdy usiadła na zajętym przez siebie miejscu autobus odjechał. - Dobry gruby choć. I poszliśmy dalej. Nagle gruby zatrzymał się w miejscu z przerażeniem jakby Trynkiewicza w krzakach zobaczył. - Kurwa mój strój na W-F! Wydarł się - Gruby debilu!!! - Jak mogłeś zostawić W-F w szatni?! - Był na drugiej lekcji! - Muszę się po niego wrócić! Nie mogliśmy się wróć w połowie drogi. - słuchaj Gruby. - Jutro pójdziemy do portnierni po twój strój. - Stoi? - Stoi. Widocznie bardzo posmutniał. Nie dziwię się mu. Pewnie takie rozmiary były limitowane. Śmiechłem w duchu. - Dzieci! Patrzę na prawo chodnika. - Dajcie 5 zł. To był żul. Japierdole.jpg - 1 Daj to chiński sprzedawca jaj. 2 Jak to kurwa 5 zł? - Zawsze Było 2! Krzyknąłem. - Ponieważ młody człowieku pi- chleb zdrożał i mi ledwo starcza. - Ta a Tusk jest nie winny. Powiedział Gruby - Wypierdalaj dziacie. - Choć Gruby. Zawołałem - Jeszcze się doigracie! - A ty zesrasz! Zripostował Gruby Byliśmy na przeciwko celu. Przyjrzałem się jego chacie. Stary, nie pomalowany dom z podwórkiem i ze starą szklarnią. Gruby zadzwonił do drzwi i było słychać jak ktoś podchodził do drzwi ale nie otwierał. - Coś się kończy coś zaczyna... Powiedział głos za drzwiami. - Jebać disa skurwysyna. Powiedział Gruby. Drzwi otworzył na oko 17 letni typ. Pewnie to jego brat. - Krystian poznaj Anoniarza. - Siema. Przywitałem się. - JP2GMD? - Jak najbardziej! Jeszcze jak! Jak wszyscy chłopcy! Wiedziałem o co chodzi. - Możesz wejść. Otworzył szerzej drzwi abyśmy mogli wejść - Panie przodem! Odezwałem się do Grubego. - Spadaj na drzewo. Gdy wszedłem do jego kwatery moim oczom ukazały się łazienka, kuchnia, pokój gościnny i schody, które prawdopodobnie prowadzą do sypialń domowników. Z zewnątrz dom wyglądał jak rudera a w wewnątrz jak skromny i przytulny dom. - Witam cię w naszych skromnych progach. Mówi mama Grubego - Cześć jestem anon ale koledzy nazywają mnie anoniarz. - Co cię tu sprowadza? - A przyszedłem wkońcu odwiedzić swojego kolegę. - Choć na górę anon! Zawołał. Nie myliłem się. Wszystkie sypialnie są na górze. Gruby zaprowadził mnie do swojego pokoju i zamknął drzwi. - Więc jak jesteśmy już u mnie to może włącze kompa i se chwilę pogramy? - No spoko. po 47 minutowej zabawy (graniu nie ruchaniu) postanowiliśmy zejść do naszego celu czyli do ogrodu. - Potrzebujecie czegoś? Spytała mama grubego. - Chcemy wyjść do ogrodu. - Tylko ubierzcie buty. - Dobrze mamo. Po założeniu butów nareszcie byliśmy w ogrodzie. Rozglądaliśmy się za miejscem gdzie nikt nie zagląda i jest odpowiednie naświetlanie. Wreście znalazłem jako tako dobre miejsce. - E, Gruby! A tutaj? - jest git! Odpowiedział. - Misja wykonana. - To co? Zbierasz się? - Raczej tak. Odparłem Podszedłem do drzwi pożegnałem się z każdym z domowników i wyszedłem. Po drodze zauważyłem cycuska i ściane na placu jakieś 213.7 metra od domu Grubego. Przyszpieszyłem krok i ich zgubiłem. Nawet mnie nie widzieli. Byłem przy legowisku żula. Odziwo go niespotkałem. Ktoś mu dał 5 zł na piwo? Pomyślałem. Pewnie nie i zmienił miejscówkę bo dochody, a raczej odchody się nie zgadzały. Szedlem dalej. Po 5 minutach byłem przy przystanku, na którym z Grubym spotkanliśmy lachę. Kurwa... Kochasz ją. To jest dla ciebie wzór dziewczyny. Autentyczne 9.5/10. Gdy o niej myślisz wyobrażasz jakby to mogło z nią być. Ocknąłeś się przez swoje spierdolenie. Jestem przegrywem. Pomyślałeś. Ale to się w tym roku to się zmieni. Jesteś pod swoim blokiem. Wchodzisz do klatki. Jedziesz windą. Wchodzisz do mieszkania. - Gdzie byłeś cały dzień? Pyta cię mama. - pomogłem koleżance i poszedłem do kolegi. - Kolację masz na stole. Powiedziała. - Dzięki mamo. Po posiłku poszedłem spać z myślą co będzie dalej. Rano obudził mnie telefon. To gruby. Co on odkurwia tak wcześnie? Tak czy siak odebrałem. - Halo? - No siema anoniarz. - Dzisiaj inba u mnie na chacie. Inba u Grubego? Pomyślałem - Kiedy? - Dziś o 18. - Kto będzie? - Ty, nerd i szczupły. - No spoko. - To elo. - Elo. Kimnołem jeszcze godzinę. Wziąłem telefon, aby sprawdzić godzinę. 10:00(Dziesiąta zero zero). O fart równa godzina. Pomyślałem. Nagle mój mózg dostał wiadomość na temat stanu nasycenia. Poszedłem zrobić sobie śniadanie. Od 10 lat to samo. Płatki z mlekiem. Po zjedzeniu wszedłem na kompa. - Pora na granie! Powiedziałem. Grałem tak z 3.5 godziny potem spojrzałem na YouTube. Znalazłem coś fajnego i obejrzałem. Nagle mi się przypomniało Napisałem do szczupłego "Ej nerd dał 2 dychy?" Odpowiedź dostałem po 8 minutacg "No a jak" "Spk" I skończyłem rozmowę. Nastała 17:13 więc ogarnąłem się szedłem do grubego. Widze szczupły tą samą drogą. - Siema Szczupły! Zawołałem - Elo mordo. Podczas drogi napotkaliśmy cycusia i ściane. - A wy tu czego!? Krzyknął ściana - Grzyba Tomka na ścianie. Powiedziałem. Szczupły i nawet cycuś śmiechli. - Ło ty. Odpowiedział cicho - dobra spierdalajcie, nasz teren. Odezwał się cycuś. - Rób lekcje cycku mały. Odparłem z naśladowaniem głosu jego starego. - Daigrałeś się. Mówi ściana - Trzy - Czte Szczupły mu takiego liścia wyjebał, że wywalil się jak world trade center. Cycuś już na nas leciał ale mu wyjebałem ciosem w wąteobe i skulił się jakiś kot. - I co teraz cioty? Zapytał Szczupły. Nic nie odpowiedzieli, IKS DE. - Choć szczupły. - Nic tu po nas. Gdy już dotarliśmy, gruby czekał z niecierpliwiony. - No nareszcie! - Co wy robiliście?! - Mieliśmy problem i musieliśmy ten problem poskładać. - Mhm. - No, a co robi nerd? - Je ciastka. Weszliśmy do pokoju gościnnego, gdzie nerd rzeczywiście jadł ciastka. Ale nie tak normalnie. WPIERDAŁ jakby kurwa pierwszy raz ciastka widział. - A gdzie twoi starzy? Spytałem. - Pojechali gdzieś z bratem. - Słyszaliście? - CHATA WOLNA!!! Balowaliśmy tak przez półtorej godziny. Nagle zauważyłem Szczupłego szperającego przy barku. - Co ty odkurwiasz? - A jak myślisz - No kurwa Szczupły. - Nie pierdol tylko pij. Mówiąc to wyjął flaszki i nalewał wódy. - A chuj. Wziąłem jednego - CO TY ODKURWIASZ??!!?! Krzyknał gruby. Aż szklanki dygły. - Wóde leje. - Jak się stary skapnie, że mu wóde z baru zabieramy to skończe jak Karol Winnicki! - Nie pierdol głupot. Wsparłem Szczupłego. - Zwłaszcza takie straty to on zauważyć może tylko przyglądając się. - E nerd! - Pijesz? - No chyba nie. - Dobra wypije jedno i odkładasz. Mówo Gruby - Stoi. Nalał mu jedną i poszedł do kuchni wyczyścić i potem odłożyć na miejsce z wódką. - Dobra chłopaki. Zacząłem - Kołujemy zioło... - Szczupły kiedy jest ten sprzedawca? - Widywano go o 21:37 - OO panie!! Kurwa Gruby zaczął śpiewać Barke. Bylem podpity ze Sczupłym więc dołączyliśmy. TO TY NA MNIE SPOJRZALEŚ. Śpiewaliśmy tak refeen 2 razy i kontuowałem. - Kołujemy zioło o godzinie papy. - szczupły w bluzie dresa z kapturem podboja do niego, a my asekurujemy handel. - Gruby i nerd szukają jak to zrobić a ja zajmę się Dowodzeniem. - Czemu ty niby? Spytał Szczupły. - Ja dopilnowałem wszystkiego i mam jakiekolwiek cechy przywódcy. - Spójrz. - Ty jesteś typem od napierdalania i rozwiązywania problemów z innymi. - Nerd jest mądry ale niema nic po za wiedzą - A Gruby po prostu się nie nadaję. - Dalej się chcesz wykłócać o dowódce? - Nie, szefie. Te słowa nabrały we mnie lekki niepokój. - Jestem Anoniarzem, a nie szefem. - Po prostu dowodzę. - ktoś? Coś? Jakieś pytania? - Nie? To dobrze więc Skończmy ten dzień zabawą i rozstajemy się o 22. Zabawa minęła. Co się odkurwiało to ja nawet nie. W skrócie mogę wam powiedzieć, że wypiliśmy trochę więcej i Gruby zaczął odwalać różne rzeczy. Rozchodząc się pozegnałem się ze wszystkimi i zawróciłem na chatę. Chciało mi spać tak, że Japierdole. Bez słowa położyłem się na łóżku i poszedłem spać. Rano stara mnie obudziła, żebym zjadł śniadanie i do kościoła. Czemu kurwa.pdf . W kościele w połowie znalazłem koleżankę lachy. - Hej, ciebie też mama tu ściagneła? Powiedziałem tak cicho jak mogłem. - Tak. - W ogóle lacha opowiadała mi, że jak była na przystanku i ze sobą gadaliście to... - No? - Zaciekawiła się twoją osobą. - Tylko cśśś bo mnie zabije. - okej okej. O gurwa exe. Ona? Mną? Jestem w pierdolonym raju! Tak! Tylko anon nie spierdol tego. Minęła msza i wróciłem do domu o bardzo dobrym humorze. - A co ty taki anon zadowolony jesteś? Mówi mama - A nie mogę być? Nic odpowiedziała tylko zaczęła tłuc schabowe. Miałem caly dzień tylko i kurwa wyłącznie dla siebie. - Wiem! Napisałem do lachy. Gadaliśmy tak przez 20 minut przez które pytała mnie o różne rzeczy. W pewnym momencie napisała, że kończy i chce powtórzyć rozmowę. Wygryw.png. piszesz do Grubego czy z tobą zagra. Graliśmy w lola. Minuty były jak sekundy. Wkońcu z 13 zrobiła się 16:39 i skończyłem grać. Wyszedłem na dwór pochodzić po mieście. Kupiłem se pepsi i hot-doga z żabki. Najlepsze połączenie. Myślisz o tym jak spędziłeś ten tydzień. Jutro wszystko może się zmienić. I nie ma już odwrotu. Wracasz do domu słuchając jakiejś pasty. Piękna historia. Wszedłeś do mieszkania. Starej nie ma. Włączasz counter'a i grasz 2 turniejowe. Zasypiasz przy kompie. Telefon jak zwykle budzi cię o 06:09. Zalety wstawania o tej godzinie są takie, że możesz jeszcze coś obejżeć albo pograć i potem ogarnać się do szkoły. Zaczynasz codzienną rutynę. Idziesz do szkoły na luzaku. Patrzysz godzine. - Kurwa mać! Zobaczyłeś 8:03. Zapierdalasz jakbyś sebie piwo wylał. Wchodzisz do szatni i wpierdalasz się na lekcje Polaka. - No przyszedł nasz śpóźnialski Anon. - Jaka teraz wymówka? - Ż-żadna. Mówisz cały zdyszany. - Siadaj. Powiedziała pisząc coś na tablicy. Ta i 2 następne minęły dość szybko. Na długiej przerwie podbija do ciebie lacha. - Cześć anon. Uśmiechnęła się do ciebie. - Siemka. - Dlaczego się spóźniłeś? - wolno szedłem do szkoły sluchając muzyki. - Mhm... rozumiem. - Mi też to się raz zdarzyło. Potem opowiadała o nudnej historyjce zjej życia(tutaj mówisz takim głosem jakbyś tego słuchał pastuś ;). Mimo wszystko jesteś w niej zabujany jak stary po wódzie i wysłuchałeś całe. - Ciekawa historia. Mówisz z udawanym ciekawieniem. - A co tam? Nagle pyta. - Rutyna mnie wkurza. - A jak ona wygląda? - Wstaję o 6, oglądne se coś albo zagram, szybki prysznic, itd. - U mnie bardzo podobnie! Odpowiedziała - Tylko ja piszę z psiapsiami. - Spoko. Uśmiechasz się. Ona też. Dzwonek zadzwonił i lekcje po tym minęły jak to lekcje. Po szkole spotkaliśmy się całą ekipą. Ja, Gruby, Nerd i Szczupły. Razem tworzymy mój gang narkotykowy. Gang Narkotykowy Anoniarza! Pomyślałem. - No elo mordy. Przybijasz sztamę z każdym. - Kto ma siano? - Ja. - Daj Szczupły potem ci oddam. Kurwa ile siana. Pomyślałem. - Plan jest następujący. - Gdy Szczupły będzie kupował zioło my chowamy się za autami w razie ucieczki dilera z hajsem i ziarnami zamiast samym hajsem. Wtedy go okrążymy i odbierzemy mu ziarna. - No chyba, że normalnie da. To wtedy nie - potem spierdalamy w różne strony i spotykamy się na placu. - Zgoda? - Zgoda! Powiedzieli razem - No to proponuję zostać u mnie do 21:30 - Dobra. - Spoko. - Jasne. Poszliśmy do mnie. Powiedziałem mamie, że koledzy do mnie przyszli. Mówiła że będzie o 22:00 bo idzie do koleżanki. Idealnie. Gdy wyszła odpierdalaliśmy takie rzeczy, że nie mogę wam powiedzieć jakie. Przysięgaliśmy, że to co tam zaszło zostanie tylko między nami. Była 21:21. - Słuchajcie mordy zbieramy się bo zara diler będzie. Gdy wyszliśmy szukaliśmy go jakieś 10 minut. Punktualnie o 21:37 pojawił się. - Szczupły jakby było jakieś hasło powiedz mu abemus papae. Dałem mu hajs. - Tylko jak nie będzie hasła nie mów mu bo ci nie sprzeda. Gdy poszedł powiedziałem do reszty: - Na swoje miejsca! Wszyscy posłusznie wykonali mój rozkaz. Szczupły podszedł do typa w swojej jebitnej bluzie. Gadali chwile wymienili się towarami i Szczupły poszedł do nas. - I jak? - 25 ziko za ziarno. - ile kupiłeś? - dwa. - dobra jedno daj jedno drugim najpierw się zajmiemy. Przekazał mi jedno - Rozdzielamy się i wtorek po szkole pod moją klatką. Wszyscy kiwnęli głową i poszli w swoje strony. Gdy Wróciłem do domu... KONIEC CZĘŚCI DRUGIEJ
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zaloguj się aby dodać komentarz.