Człowiek małpa 3
Anony, skoro już jesteśmy przy chłodnych opowieściach to może sam zapostuję co mi się przydarzyło podczas kolonoskopii.
Miałem problemy z oddawaniem kału, mogłem się tylko trochę wysrać a reszta zostawała w środku przez co często musiałem robić sobie lewatywe, po pójściu do lekarza oznajmił że może to być coś z jelitami i niezbędna jest kolonoskopia, zgodziłem się i w dniu terminu stawiłem się w jego gabinecie
Miał już przygotowane narzędzia i zawołał z drugiego pokoju pielęgniarkę, kazał mi się przebrać w szpitalne ubranie(goła dupa motzno ;_;) położyć się na boku oraz się zrelaksować -Niech się pan zrelaksuje, to może być lekko niekomfortowe - Powiedział. Po chwili poczułem jak siostra rozsmarowuje mi na odbycie jakiś żel, lekko wpychając palec do środka, a za pare sekund już nic nie czułem w okolicy mojego odbytu. Lekarz przystąpił do wsadzania mi do tyłka urządzenia, lecz coś było nie tak, mimo znieczulenia mogłem wyczuć że średnica przedmiotu który znajduje się w mojej dupie jest większa niż tego węża który leżał na stole obok. -Jak się pan czuje - spytał zdenerwowanym głosem. -Dobrze,
odpowiedziałem -Wporządku, bo krrr... ekheem, jeszcze chwila i niedługo kończymy... krrr.
Na moim tyłku poczułem owłosioną łapę i wiedziałem co już jest grane! W momencie kiedy się odwróciłem ujrzałem go, a on na mój widok nie musiał już dłużej udawać. KRAAAAAAA - wrzeszczał człowiek małpa, największy zbrodniarz wojenny! KRAAAAA masz w swojej dupie urządzenie które zdetonuje Cię od środka! Nie tym razem człowieku małpo, największy zbrodniarzu medycyny! - Wykrzyczałem, po czym udałem z siebie wojenny wrzask i ścisnąłem zwieracze tak mocno że komora zwierająca materiały wybuchowe została zmiażdżona wyłączając tym samym detonator. Już mi nie uciekniesz ohydna kreaturo! Mam w zanadrzu tajną broń. A mianowicie strumień gazów z odbytu które zebrały się pod ogromnym ciśnieniem wystrzeliwując resztki urządzenia z prędkością pocisku pistoletu opuszczającego lufę, lecz człowiek małpa odskoczył na bok i uciekł w stronę drzwi a wszystkie kawałki metalu trafiły w siostrę, która została poszatkowana jak pomidor na sałatkę i upadła na ziemie taplając się w swojej plamie krwi.
Jeszcze Cię dorwę człowieku małpo! - Wrzeszczałem rozwścieczony i miotałem się po gabinecie, a gdy już się uspokoiłem, przebrałem się, zabrałem moją kurtkę i wyszedłem czując na swojej twarzy bryzę świeżego powietrza oraz zapach sierści człowieka małpy.
Komentarze