Masło w odbycie
hej, anony, opowiem wam upośledzoną historię. W licbazie mieliśmy takiego kumpla, nazwijmy go Szaweł, był typowym stuleją nie wychodzącym z piwnicy. Nawet spoko typ, tylko trochę mu nie szło z loszkami. Któregoś dnia dał się wyciągnąć na imprezę. Wmusiliśmy w niego pół litra wódy, a potem położyliśmy go do łóżka żeby wytrzeźwiał. Jeden koleś patrzy na niego i mówi: - Ej wsadźmy mu masło w odbyt Pomysł chory, ale zaczęliśmy wyobrażać sobie jego reakcje. Wprowadziliśmy w życie nasz plan i obudziliśmy Jarka. Spojrzał na nas nietrzeźwym wzrokiem i poszedł do toalety. Zaczęliśmy z niego śmieszkować, ale nie powiedział nic o maśle, co nadało +500 śmieszności temu wszystkiemu. Ku naszemu zdziwieniu, orzekł iż bardzo dobrze się czuje. Spytaliśmy się go czy aby na pewno wszystko w porządku. Potwierdził i odjechał uberem do domu. Następnego dnia opowiedział mi o dziwnej przygodzie pod prysznicem. Otóż kiedy się mył, odkrył masło między swoimi pośladkami. Z trudem wstrzymałem się od parsknięcia śmiechem. Jarek w sekrecie dodał, że spodobało mu się to i włożył do odbytu margarynę, bo stary akurat zużył całe masło na kanapki. Przez następne tygodnie pielęgnował swój fetysz. Trochę się tego brzydziłem, ale z niewiadomych powodów dalej się z nim trzymałem. Pewnego dnia z innymi ziomkami (nie tymi z którymi strollowaliśmy Jarka) poszliśmy na survivalową wyprawę do lasu. Miała być dobra zabawa, ale oczywiście zgubiliśmy drogę powrotną i zaczęła się naprawdę survivalowa przygoda. Zrobiliśmy się głodni, więc gorączkowo szukaliśmy czegoś do jedzenia. Kiedy myślałem, że będziemy żywić się robakami, jeden kolega znalazł gniazdo jakiegoś ptaka. Wykradliśmy z niego jajka i postanowiliśmy, że zrobimy jajecznicę. Ziomki wysłaly mnie po wodę, w czasie kiedy oni smażyli jajka. Kiedy już wróciłem, jedli już jajecznicę, ale na szczęście zostawili dla mnie porcję. W połowie jedzenia, znalazłem w niej włosa. Zapytałem ich o to, na co oni odparli, że masło było takie trochę brudne, ale zjadliwe. Poczułem przerażenie połączone z rozbawieniem, takie jak ładna loszka, którą przed chwilą przeleciałeś, rozpina kostium ładnej loszki, a pod nim ukazuje się facet po pięćdziesiątce. - A skąd macie to masło? - zapytałem. - No od Jarka. - odpowiedział któryś z nich.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zaloguj się aby dodać komentarz.