Kumpel fanatyk rakieciarstwa
Siema, tutaj anon, jak przecież każdy, poziom 17, mam kumpla fanatyka rakieciarstwa, kiedyś zafascynowany matematyką i ciekawostami
z świata nauki, ale do rzeczy. Ostatnio wpadł w towarzystwo rakieciarzy, fanatycy wszelkich rakiet, silniki z puszek po paprykarzu szczecińskim,
napędzone sianem, chuj wie jak, ale powiedzmy że jakoś działa, ten mój kumpel jak chodzi o takie pomiary, wyliczenie czegos i
liczby to dobry w tym jest, to się w tym towarzystwie odnalazł, ja coś kiedyś też skręcałem, jakieś silniki parowe, turbiny wodne czy cos,
zapał do tego chujstwa się skończył jak mi jebło kilka petard w ręce, ale spokojnie, wszystko dobrze, tylko przez kilka dni
miałem tak suchą skóre że najzajebistszy z zajebistych kremów nivea albo masło-margaryn by nie pomogło.
Ale przechodząc do tego kumpla o którym jest pasta, to siedzi nocami z tymi rakieciarzami, gada o jakiś silnikach, oni wgl
chcą od kogoś kase na jakąs rakiete ogarnąć, powodzenia, moze sie wam uda( oj, nie wątpie), ale rzecz w tym że z nim siedze i
gadamy codziennie, a teraz sie nudze i pisze tą paste, ciekawe o której skończy spotkenie rakieciarzy, pamiętajcie,
fanatycy rakieciarstwa to czyste zło, zabierają ludzi i nie można z nimi oglądać breaking bad, szkoda gadać, trzymajcie sie tam.
Komentarze