korona wirus w polsce
Dziennik 03.2020
Witaj, jeżeli to czytasz to prawdopodobnie nie żyję a ty znalazłeś ten dziennik przy moim ciele.
Mam na imię Marek. Mam 34 lata. Jestem jednym z tak zwanych „przetrwańców samodzielnych” czyli takich którzy działają całkowicie sami, ale to za niedługo się zmieni. Obecnie siedzę w piwnicy, którą w zasadzie ukradłem szukając największej w okolicy. Z domu zabrałem zamek do drzwi i klucze do niego a w jednej z piwnic znalazłem skrzynkę z narzędziami z której wziąłem śrubokręt więc byłem w stanie go wymienić. Kilka godzin po tym jak „zająłem” tą piwnice usłyszałem jak ktoś się dobijał do drzwi jednak nie był w stanie wejść, bo zamek z Ikei nówka sztuka za 12.99 który zamontowałem był za mocny. Od tamtego czasu miałem spokój.
14.03.2020
Słyszałem w radiu, które mam ze sobą, że w warszawie w hotelu „Marriott” wojsko chce zebrać wszystkich zdrowych ludzi. Podobno są tam otwarte kioski, restauracje, a nawet coś w rodzaju szpitala. Stwierdziłem, że będzie mi się tam żyć lepiej więc zacząłem się przygotowywać na podróż do warszawy.
15.03.2020
Chyba wszystko spakowane. Najgorsze jest to, że jak kiedyś w podstawówce jechałem do warszawy to autokarem zajęło mi to 6 godzin. A teraz muszę tam iść na nogach. Ciekawe, ile mi to zajmie. Sprawdzam jeszcze czy nic nie zostawiłem, zakładam maskę i w drogę. Gdzieś po godzinie drogi spotkałem hordę zarażonych. Wszyscy kichali i kaszleli na siebie. Szli w moją stronę więc żeby się na mnie nie rzucili w poszukiwaniu papieru toaletowego zacząłem udawać jednego z nich. Na szczęście dobrze mi to wychodzi. Przeszedłem pomiędzy nimi nie zauważony. W końcu opuściłem teren miasta. Idę autostradą. Jest na niej pełno opuszczonych aut. Ale nie mam czasu zaglądać do każdego. Wokół autostrady są jakieś pola. Jakiś czas temu widziałem znak mówiący o tym, że za 500m jest stacja benzynowa może tam zajrzę. Dotarłem do stacji benzynowej. Jest wokół niej pełno zarażonych. Mogę z nimi walczyć, udawać zarażonego albo po prostu nie wchodzić do niej. Jako iż nie mam za dużo żywności ze sobą stwierdziłem, że sprawdzę, czy jest coś w środku. Zakradłem się na zaplecze. Na szczęście było otwarte. W środku znalazłem zapas parówek i bułek na hot dogi. Wziąłem kilka paczek parówek. Bułki zostawiłem, bo były już twarde. Jeszcze nie zgniły, bo apokalipsa w Polsce zaczęła się kilka dni temu. Kiedy lekko uchyliłem drzwi do głównej części stacji benzynowej zobaczyłem czterech zarażonych. Wyjąłem z plecaka mój kij baseballowy otworzyłem pomału drzwi i uderzyłem pierwszego zarażonego w głowę był ubrany jak kasjer. Reszta zarażonych to usłyszała i zaczęła iść w moją stronę. Na szczęście każdy z nich był w starszym wieku więc łatwo było ich pokonać. Było jeszcze sporo zarażonych na zewnątrz którzy chcieli się dostać do środka. Ale prąd w sklepie był wyłączony a drzwi były rozsuwane więc nie mogły się otworzyć. Przeszukałem szybko resztę sklepu i wyszedłem tylnym wyjściem. Zaczęło się już ściemniać więc zszedłem z autostrady na pola i rozłożyłem namiot.
16.03.2020
Noc przeszła spokojnie chociaż raz obudziła mnie kaszląca horda zarażonych. Może wracali z papierem? Tak czy siak przeszli autostradom nie widząc mojego namiotu. Rano od razu złożyłem namiot i wyruszyłem w drogę. Przez około 3 godziny nic ciekawego się nie działo aż tu nagle z kilku samochodów które już ominąłem wyskoczyli „szybcy zarażeni” czyli tacy którzy dopiero zostali zarażeni więc ich organizmy nie są jeszcze tak osłabione, czyli mogą jeszcze biegać. Zaczęli mnie gonić biegnąc za mną i skacząc z auta na auto. Jeden z nich skoczył na mnie szybko wyciągnąłem z mojego paska nóż i wbiłem go mu w gardło. Zdjąłem ze mnie jego ciało. Zobaczyłem, że reszta jest w tyle więc szybko wstałem i zacząłem biec. Uciekałem z kilka naście minut, mimo że nie słyszałem ich już praktycznie po pierwszych krokach. Kiedy w końcu się zatrzymałem i odwróciłem nikogo nie widziałem więc chyba ich zgubiłem.
20.03.2020
Nie do końca wiem co się odjebało tamtego dnia. Pamiętam tylko że uciekłem przed zarażonymi a potem ktoś mi coś wszczykną i chuj zasnąłem. Obudziłem się w chyba policyjnej ciężarówce z workiem na głowie. Nagle samochód się zatrzymał jakieś cwele łapią mnie za szmaty i wypierdalają. Tak zajebałem w drzwi, że wypadły razem ze mną. W końcu zdjęli mi ten worek i zobaczyłem czerwony znak powieszony na ścianie jakiegoś budynku. Było tam napisane „zakład karny nr. 2 w łodzi”. Powiedziałem tylko „kurwa mać”. Przynajmniej jestem bliżej warszawy. Zamknęli mnie w jakiejś izolatce. Co jakiś czas przychodzili do mnie jakieś siwe ciule w kombinezonach i kazali mi robić głupie rzeczy. Na przykład powiedzieli żebym się położył na ziemi a potem przyłożyli mi jakieś dziwne urządzenie do nogi i pocierali. Jak skończyli to wsadzili tą rzecz do kubka z przezroczystą cieczą. Nie wiem co to było, ale jak wychodzili z celi to mówili, że teraz będą mieli pewność, że nie jestem zarażony.
21.03.2020
Dzisiaj o 18:00 mają mnie wziąć na przesłuchanie a potem w końcu wypuścić. Nudziłem się tu jak chuj. Nie mogłem nic robić. Cała moja cela składała się z łóżka, kibla, upierdoloniej w nie wiadomo czym umywalki i drzwi, spod których trzy razy dziennie ktoś wsuwał jedzenie smakujące gorzej niż psia karma. No kurwa co to są za warunki do życia. Już lepsze były na zewnątrz w namiocie, gdzie o 2:00 w nocy drą się jakieś pizdy, które dały się zarazić. W każdym razie podobno mają mi załatwić bezpieczny przewóz do okolic warszawy.
22.03.2020
W końcu jestem w warszawie. Muszę jeszcze przejść kilka badań i będę mógł zamieszkać w tym hotelu a puki co mam małą kawalerkę w bloku na skraju miasta. Nie mogę się doczekać.
27.03.2020
Nareszcie koniec badań. Nie mam wirusa mimo kontaktu z zarażonymi. Niestety z tego co wiem lekarzy w Polsce zostało niewielu a telefony przestały działać więc puki co nie mają kontaktu z lekarzami z zagranicy. Podobno mają wysyłać ludzi do wszystkich sąsiadów polski, aby połączyć się z ich lekarzami przez jakieś ulepszone krótkofalówki, ale jeżeli to nie zadziała to mają rozesłać wojska po całej Polsce i zabijać wszystkich zarażonych, bo bez kontaktu ze światem nie będą w stanie stworzyć szczepionki. Na szczęście ja jestem bezpieczny.
Komentarze