karasie jedzą gówno

0
228
Ewald

witam, niedawno dowiedziałem się o tajemniczych zniknięciach kału w mojej oborze. Na początku sądziłem że to sprawka psa sąsiada lub samego sąsiada skurwysyna we własnej osobie. myliłem się, gdy po usg brzucha psa sąsiada (którego wczoraj porwałem(psa, nie sąsiada)) zobaczyłem jedynie dwóch moich synów i kanapkę pani Jadzi. Poczułem się zobowiązany sprawdzić staw. jakież to było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem cały stak dirta obok najebanego (jak zawsze) pana karpia. Postanowiłem zastrzelić sąsiada (dla pewności) jako że uznaję zasadę "najpierw praca potem przyjemność" to zjadłem mu psa i pracę domową jego syna.

morał tej historii? gdzie karpi 6 tam nie ma co pleść (i gdzie srać)

Komentarze