In The Air Tonight
Podjeżdżam pod klub. Wysiadam. Poprawiam marynarkę. Jest rok 1985. Jesteśmy w Miami. Jest ciepło. Jest ciepła, letnia noc. Wieje wiatr od morza. Mijam kolejkę do wejścia i podchodzę do bramkarza. - Detektyw Mrozinsky - mówię do niego. I pokazuję blachę Miami PD. - OK - odpowiada bramkarz. I wpuszcza mnie do środka. Wchodzę. Schodzę schodami do głównej sali. Na parkiecie tańczą kurwy, złodzieje i dilerzy. Podli ludzie, ale przynajmniej muzyka jest dobra. Phil Collins. Lubię Phila Collinsa. Odbezpieczam swojego Glocka w kaburze pod białą marynarką i idę do baru. Przywołuję barmana. - Rum z colą - mówię do niego. - Rum z colą? - pyta. - I z wódką. - Rum z colą i wódką. - I z ginem. - Rum z colą, wódką i ginem. - I z whisky. - Rum z colą, wódką, ginem i whisky. - Podwójny. Wyjmuję z kieszeni papierosy. Zapalam. Rozglądam się. Mój uchol Pachuco powinien już tu być. Ale nigdzie go nie widzę. Podchodzi do mnie jakaś tleniona Kubanka. - Cześć, cukierku - mówi do mnie. - Cześć, słodka cipko - odpowiadam. - Mam na imię Leticia. - Brzydko. Będę na ciebie mówił Marzena. - Jak? - Marzena. - OK. Zamawiam jej drinka. Rum z colą, wódką, ginem i whisky. Podwójny. Pijemy. - Lubisz się zabawić? - pyta Marzena. - Uwielbiam - odpowiadam. - W każdej wolnej chwili zamykam się w sypialni i układam puzzle. - Jesteś zabawny. - Już to słyszałem. - Masz piękne oczy. - To też już słyszałem. - Twoje włosy pachną wspaniale. - To dlatego, że je myję. - Chodźmy do łazienki. - OK. Idziemy z Marzeną do łazienki. Zamykamy w kabinie. Całujemy. Mam ochotę wyjąć z kabury mojego Glocka i opróżnić cały magazynek. Ale Marzena mnie odpycha. - Muszę ci coś o sobie powiedzieć - mówi. - Jesus Christ - odpowiadam. - Nie rób tego. - Muszę, detektywie. Wiesz, tak naprawdę nie jestem Leticia. - Oh, fuck. - Nawet nie jestem kobietą. - What? - Jestem gorylem. Marzena rozpina bluzkę. To był kostium. Kostium kobiety. W środku był goryl. Rozbiera się, idzie podpierając się rękami w kąt łazienki i siada przy perkusji. - Posłuchaj tego - mówi. I gra wejście bębnów do piosenki „In The Air Tonight”. Boże, jak pięknie to gra. Zapalam papierosa. Słucham. I can hear it. I can hear it in the air tonight.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zaloguj się aby dodać komentarz.