Linijkarz Zeszyciarz
Ja zawsze robie tak. Zapisuję się na wykład z fizyki. Po wykładzie podchodzę do profesora i z noaszalanckim uśmiechem wręczam mu zeszyt. Mówię do niego 'otwórz', pan profesor otwiera zeszyt i widzi wiele bezbłędnych równań. Tak trudnych, że sam by ich nie rozwiązał. Z nutką podniety w głosie pyta mnie, 'kto to napisał', odpowiadam 'ja' zrzucam z niego wzrok i odchodzę, nigdy nie przychodząc już na wykłady. Z porządaniem patrzy się na mnie gdy odchodzę.
Na korytażu zrzucam plecak, który pełen jest innych idealnych zeszytów. Gdy prof. Fizyki wróci do domu, masturbuje się czytając jeden z nich. Pewnego dnia świeci na niego ultrafioletem, i znajduję w nim powieść science fiction. Czyta ją po nocach, z użyciem ultrafioletu. Gdy kończy, czytać znajduje notkę, aby 'nie czytał pierwszej litery pierwszego zdania na każdej stronie' zapisane alfabetem morsa. Odszyfrowuje informacje i robi to. Odczytuje numer oczywiście napisany słownie po łacinie. Odszyfrowuje go i dzwoni, a to numer do znajomego geja. Umawia się i zostaje zgwałcony. Znajomy gej przywozi mi jego poroże, które wieszam na suficie w piwnicy. Biorę z szafki następny zeszyt i opuszczam pomieszczenie. Rucham psa jak sra. Czas rozpocząc polowanie. Rucham psa jak sra. Tak, to ja, zeszyciarz, jeden z ocalałych członków załogi greckiego tankowca ms lotus.
Komentarze