Helikopter w ogniu
Miałem, a raczej mam kolegę, nazwijmy go Hipcio. Był to tłuszczyc lvl 14, waga over 200 kg. Poznałem go w mojej ukochanej podbazie. Hipcio, gdy był sam w domu, lubił chodzić na golasa. Często też się bawił we wrzucanie zapalonych zapałek do piekarnika (zimnego). Kiedyś, gdy jego starego nie było w domu, bawił się w to. Zapalił zapałkę, ale nie zauważył tego, więc poparzył się. Odruchowo wypuścił ją, a zapałka poleciała na jego owłosienie łonowe. Nie ujawnił mi więcej szczegółów.
Komentarze