Tajemnica Złotego Melona.

0
179
Ewald

Muszę z wami podzielić się pewną historią, która na zawsze zmieniła moje życie, oraz postrzeganie osoby Pana Jurija Owsianki. Od lat jeżdżę na festiwal dla brudnych dzieci zwany niegdyś Przystanek Woodstock a obecnie PolandRock festival. Wszystko wydarzyło się w 2017 roku, ale dopiero dzisiaj 12 stycznia 2020 postanowiłem się tym z wami podzielić. Tak jak mówiłem, była końcówka lipca 2017, siedziałem z moim ziomkiem Sebą na blokach i paliliśmy blanta. Seba to taki typowy blokers, narodowy prawilniak, ale mimo wszystko jest moim wieloletnim dobrym kumplem. Znamy się od gówniaka. Ja akurat byłem podjarany corocznym woodstockiem i tak jakoś zapytałem go.

- Seba może wybrałbyś się ze mną na wooda?
- No co ty Anon, gdzie ja tam. Wiesz że to nie moje klimaty.
- Ale tam nie jest tak jak myślisz, z tym brudem to przesada, jest gdzie się umyć, no tam jest wszystko przygotowane itp. A z muzyką to też jest różnorodnie nawet jakieś rapowe bitwy mają być.
- No ale ja jakoś nie ufam temu Jurkowi całemu. Słyszałem jakieś pogłoski o handlu uranem czy coś takiego, wiesz Anon, Czeczenia jest naszym wrogiem, nie możemy fundować im programu nuklearnego.
- Wszyscy słyszeli, ale to nie powód aby jego atakować, patrz ile dobra robi, handlując tym uranem ma pieniądze aby dać na chore dzieci oraz zorganizować super imprezę.
- No ja już sam nie wiem Anon. Niby to takie złe ale coś z tego wychodzi dobrego no.
- Mówię Ci Seba, tam jest super byłem wiele razy, pojedź i się przekonaj sam. Ja bardziej namówić Cię nie umiem.
- A dobra, chuj pojadę! Co mi tam.

Tak więc Seba postanowił że wybierze się ze mną na Woodstock, dogadaliśmy później co musi zabrać. Muszę przyznać że się trochę nakręcił bo zorganizował wspólny wyjazd na zakupy "biwakowe" a nawet stwierdził ze jak mamy jechać to tylko jego autem. Przyszedł w końcu dzień wyjazdu, była to środa 02 sierpnia 2017, dzień przed rozpoczęciem festiwalu bo oboje chcieliśmy być na otwarciu. Nas dwoje było podekscytowanych samym faktem wyjazdu, jednak po Sebie widziałem taką trochę niepewność ale ciekawość widać brała górę.

Dotarliśmy! Po drodze wstąpiliśmy do maca na jakiś wartościowy posiłek przed imprezą. Po dosyć nużącej podróży z na przemian słuchanym pr0 elo rapem na autotune oraz brudnym i w sumie co prawda debilnym punkrockiem udało się dotrzeć. Jak już ujrzeliśmy tabliczkę "Kostrzyn nad Odrą" to skontaktowałem się ze swoją ekipą, która już od tygodnia zajmowała miejsce. Nie nie, Anon nie jest taki głupi, ma swoich ziomków i wbija praktycznie na gotowe. Obóz w lesie, zadaszony. Ekipa swojaków. Więc można bezpiecznie zgonować. To oczywiście również przekonywało Sebę, że ludzie są spoko i im ufam. Wbijamy do obozu, zostajemy oczywiście mile i otwarcie przyjęci jak zwykle. Powitali nas swojskim bimberkiem, my wzięliśmy 3l wódki, ale zabraliśmy tylko jedną flachę bo zostawiliśmy resztę w aucie aby nie nosić tak dużo, bo trzeba zabrać namioty, i parę innych biwakowych wynalazków Seby kupionych w liroju i delikatronie. Pierwszy wieczór minął na wesołych rozmowach przy bimberku, vódeczce i jointach w obozowym gronie. Seba się zaaklimatyzował z ekipą widać, co mnie bardzo cieszyło że się dobrze bawi. Imprezę skończyliśmy i jakoś o 4 nad ranem wszyscy poszli spać aby wstać do południa, ogarnąć się i doczołgać na otwarcie.

I przyszedł dzień rozpoczęcia festiwalu. Poszliśmy wszyscy już o 14 aby dobić się pod samą scenę. Zaczęło się jak co roku. Na scenę wyszedł Jurek ze swoim słynnym hasłem.

- SIEMA SIEMA WOODSTOCK !!

Na co tłum hucznie odpowiadał.

- SIEMA SIEMA JUREK !!

Jurek cośtam pogadał swoje teksty stop przemocy o miłości poprzez zażywanie narkotyków itp, ale nie na to wszyscy czekali bo teksty tekstami. Każdy chciał złapać zrzucane ze sceny złote strzały, produkowane przez firmę Złoty Melon Uranium INC. Podobno wzbogacają je uranem, którym ta chemiczna spółka handluje. Podobno hejterzy przypisują Jurkowi że trzyma łapy na tej firmie, czemu on tak bardzo zaprzecza. Ja nie krytykuję go, dzięki niemu mamy sprzęt na ratowanie dzieci, imprezę i darmowe narkotyki i więcej miłości na świecie. A nawet jakby to Czeczenia jest daleko do nas.

Seba był trochę zaskoczony całą sytuacją oraz tym że na koncercie rozpoczynającym została nagle tylko garstka ludzi. My też po pierwszym utworze wróciliśmy do obozu, każdemu z nas udało się złapać strzykawę. Ja złapałem nawet drugą dla Seby. Gdy dotarliśmy do obozu zaczęliśmy wszyscy brać otrzymane narkotyki. Seba był zniesmaczony, po jego minie widać było zażenowanie i zszokowanie całą sytuacją to postanowiłem z nim porozmawiać.

- Seba o co chodzi?
- No ja nie wiem Anon. Co w tym jest? Czemu oni to za darmo rozdają?
- Seba normalne woodstockowe złote strzały. To taka tradycja. Wszyscy to biorą, czujesz po nich ogromną miłość do świata, nikomu nic po tym nie było nigdy.

Pokazuję mu strzykawkę, na niej napis "Woodstock 2017, pomalowana w tęczowe kolorowe plamy z małym drobnym napisem u podstawy "Złoty Melon Uranium INC".

- Nie Anon, ja odpuszczam. Skoro już to brałeś i się nie boisz to bierz. Ja zostanę przy jointach i Ciebie popilnuję jakby się coś działo.
- Dobra Seba, nie martw się wszystko będzie dobrze.

Ja wiele się nie zastanawiając, przygotowałem sobie wygodne miejsce do leżenia pod zadaszeniem z plandek ułożyłem sobie karimatę, poduchę. Przykryłem się śpiworem i zaaplikowałem złotego strzała. Po chwili usnąłem dosłownie wpływając w stan nirvany. Nie wiem ile czasu byłem w tym stanie ale w pewnym momencie ktoś mnie szarpie i krzyczy. "Anon wstawaj, wstawaj coś się dzieje!", ledwo otworzyłem oczy i ujrzałem jak we mgle szarpiącego mnie Sebę a kawałek dalej samego Jurka Owsienko sikającego na mój namiot. Jednak nie byłem w stanie zrobić nic więcej jak z powrotem zamknąć oczy.

Rano następnego dnia zaraz po przebudzeniu idę do Seby i pytam go.

- Seba, miałem dziwną fazę, byłem w cudownym świecie gdy nagle ujrzałem Jurija Ovsianko sikającego na mój namiot, Ty też tam chyba byłeś?
- Anon, to nie był żaden sen czy faza! Próbowałem Cię dobudzić. Zjarałem kilka jointów i chciałem się już położyć w kimę bo przysypiałem na fotelu. A tu nagle wbija ten cały Jurek, rozgląda się, nie zauważył że nie śpię, więc pewnie pomyślał ze wszyscy są po złotych strzałach więc zaczął podbiegać do każdego z namiotów, jak już sikał na mój to wstałem aby Ciebie obudzić, ale nie dało się to podbiegłam do tego całego Jurka i czaj jest kurwa środek nocy a ten krzyczy "zaraz będzie ciemno", to ja do niego "zamknij się" i wyjebałem mu gonga w ryj ale udało mu się uciec do lasu.
- Co Ty Seba. Nie wkręcaj.
- No stary nie wkręcam! Sam widziałeś!

W tym momencie legła cała moja wizja na temat człowieka, którego kiedyś uważałem za bohatera. Dotarło do mnie wreszcie że cały ten teatrzyk jest robiony po to aby on mógł dać ujście swoim fetyszystycznym upodobaniom jakimi jest oddawanie moczu na cudze namioty. Na drugi dzień Jurek już na scenę nie wychodził, pewnie dlatego że miał pizdę pod okiem.

Komentarze