kolezanka z podstawowki
Zanim zaczniesz czytać,
włącz jutjuba,
wpisz Dynatron - Pulse Power
usiądź wygodnie, załóż słuchawki i odpalaj
Mam na imię Anon, lewel 30. Jestem na zakupach, nic specjalnego, pieczywo i nabiał, takietam. Stoję sobie przed regalem i wybieram wzrokiem bułeczki, aż tu nagle zagaduje z boku jakaś loszka: „ Anon?”. Patrze a to Aleksandra, dawna koleżanka z podstawówki. Wtedy była ona oceniana na 10/10, dzisiaj dałbym jej najwyżej osiem, więc nadal niezły towar, niestety charakter miała paskudny. Nigdy jej nie lubiłem. W sumie nikogo poza wyjątkami w podstawówce nie lubiłem. Bylem po prostu bardziej ambitny i to im nie pasowało w ich prostackich łbach. Ale to było dawno temu, ludzie i okoliczności się zmieniają, przynajmniej ja się zmieniłem. Rozmawiam z Olą całkiem sympatycznie od słówka do słówka, aż nawinął się temat „co porabiasz?”.
Nie chce mówić prawdy, ponieważ jestem finansowo tak ustawiony, ze pracować to ja już nie muszę. A takiego typu fakty wywołują przeważnie tylko zazdrosc i niezrozumienie. Kłamać także nie chce, wiec mowie, ze zacząłem studia na politechnice. No i kurna w tym momencie zorientowałem się, ze niektórzy ludzie nigdy się nie zmienili od podstawówki. Olą skomentowała to pogardliwym „jatko? Wieczny student czy co?”, przecież nie będę się wariatce tłumaczył, ale dało mi to dużo do myślenia. Od tego czasu w tego typu rozmowach odpowiadam jedynie „wiesz, pracuje, nic specjalnego, a co u ciebie słychać” i odwracam temat o 180 stopni.
Komentarze