Ela Gawin o niepełnosprawnych
CZY LUDZIE CHORZY SĄ Z DEFINICJI POD OCHRONĄ, A LUDZI ZDROWYCH MOŻNA NIE SZANOWAĆ?
Miesiąc temu, gdy kręciłam nad Wisłą videoblog, karmiłam łabędzie... Niestety miałam tylko 1bułkę, więc udało mi się zwabić łabędzie przed kamerę tylko na chwilę... Nie miałam co kręcić. Nagle nad brzeg rzeki podszedł mężczyzna, który pchał wózek inwalidzki, na którym siedziała kobieta... Oboje byli w średnim wieku. Mieli ze trzy duże worki z chlebem i zaczęli karmić ptaki...
- Przepraszam, czy mogliby mi państwo dać trochę chleba, bo kręcę film i chciałam nagrać jedzące łabędzie - zapytałam
Kobieta na wózku popatrzyła na mnie jak na lumpa, który żebrze o chleb, bo chce go zabrać łabędziom, w każdym razie tak się poczułam, bo wykrzywiła twarz i zaczęła na mnie strasznie krzyczeć...
- Każdy by chciał karmić łabędzie a nie chce mu się zbierać chleba albo nie ma pieniędzy...
- Zjeżdżaj stąd - dodał jej partner
Zatkało mnie...
- Jak to możliwe, że ktoś sparaliżowaby jest takim egoistą i jest taki zły?
Możliwe...
Zanim zablokuję osobę, która mnie hejtuje na Facebooku czy Youtube przeglądam jej profil... Kim są ci ludzie? Często są chorzy, albo mają chore dzieci, miewają nadwagę, niedowafę, wykonują nieciekawą pracę, są nieatrakcyjni, nie mają wykształcenia... Czasami to anonimowi ludzie. Czasami atrakcyjni, ale z mojej konkurencji zawodowej lub politycznej... Jaki wniosek się nasuwa? Ludzie hejtują mnie bo mi zazdroszczą tego czego sami nie mają albo kieruje nimi gniew z powodu ich problemów... Inni chcą mnie wyeliminować jako konkurencję zawodową albo za inne przekonania... Ostatnio zaatakowała mój profil na Facebooku i wyśmiewała moją córkę jakaś kobieta... Zajrzałam na jej profil, miała 35 lat, a wyglądała na dużo więcej niż ja, ok. 120 kg wagi, przy wzroście ok. 168 cm i miała też dziecko z nieuleczalną chorobą skóry... Co pomyślałam? Zrobiło mi się jej żal, ale od razu zrozumiałam że mnie nienawidzi, bo mam zdrową córkę, a sama dbam o siebie...
Ostatnio jakiś człowiek chorujący na stwardnienie rozsiane napisał na hejtująceh mnie grupie na Facebooku, że napisałam mu kilka lat temu w prywatnej wiadomości, że "zawiódł swoje dzieci bo jest chory" (wypowiedź wyjęta z kontekstu)... Przyznał przy tym, że zrobiłam to bo wielokrotnie hejtował mnie na moim publicznyn profilu Fb za poparcie dla PiS w mediach społecznościowych... Nie znam tego człowieka, nie wiem nawet jak ma na imię, nie wiem na czym polega jego choroba, nie pamiętam kontaktu z nim, to jednak dziwne, że ciągle robi wokół mnie zamieszanie w internecie, za to, że jestem wyborcą PiS.
Hejterzy od razu urządzili kolejny lincz na mnie, za te rzekome słowa...
Może faktycznie mu coś takiego napisałam, ale to musiał być fragment dłuższej wypowiedzi. Może zarzucał mi jak inni hejterzy, że jestem złą matką lub złym przedsiębiorą bo brak mi talentu, więc ja mu napisałam że jest złym ojcem bo brak mu zdrowia i chciałam przy tym uderzyć w jego czuły punkt... Do czego zmierzam? Wiem, że ludzie ciężko chorzy zasługują na szacunek i opiekę, ale uważam, że ich choroba wcale nie zwalnia ich z obowiązku szanowania ludzi zdrowych... Wszystkim bywa ciężko...
Gdyby ktoś mi dokuczał nie zawahałabym się wypomnieć mu jego choroby, wywołać w nim kompleksy i poczucie winy, żeby go powstrzymać i powstrzymać jego przemoc wobec mnie... Każdy sposób jest dobry, żeby się bronić przed nienawiścią, nawet wypominanie komuś złego wyglądu, braku wykształcenia, rozwodu czy choroby, chociaż z punktu widzenia moralnego to podłe... Nie znam tego chorego człowieka, ale skoro posuwa się do tego, żeby mi nadal szkodzić za inne poglądy polityczne, to moim zdaniem zasłużył na te czyjeś, przykre słowa...
Nie ufam ludziom ciężko chorym, inwalidom itp. bo boję się ich emocji...
Nie lubię dzieci... Nie lubię zwierząt... Nie lubię ludzi, którzy uwielbiają zwierzęta, bo zauważyłam, że często lekceważą innych ludzi.
Nie lubię wszystkiego z czym wiążą się problemy. Jestem trochę neurotyczna. Nie wstydzę się do tego przyznać... Wiem, że modnie jest być filantropem, kochać innych, pomagać chorym i dać dom stadzie zwierząt. Ja wolę jednak mieć święty spokój... Czy to znaczy że jestem zła?
Warto dbać o naszą planetę, ale życie na ziemi kiedyś i tak zostanie zniszczone. Słońce to płonąca planeta i być może kiedyś spali ziemię, opowiadał mi o tym ojciec, który był geofizykiem, negował winę człowieka za globalne ocieplenie... Jakie więc to ma znaczenie czy używam dzisiaj za dużo plastiku?
Dbam o ekologię, lubię zwierzęta, jeśli mi nie przeszkadzają i współczuję chorym i potrzebującym, ale nie dajmy się zwariować... Wcale nie muszę poświęcać się dla planety i dla innych...
Wcale nie muszę być zawsze miła. I wcale nie muszę współczuć i szanować chorych jeśli oni mnie nie szanują...
Wtedy nad Wisłą miałam ochotę zrobić awanturę ludziom, którzy nie podzielili się ze mną kromką chleba, ale zacisnęłam zęby i odeszłam... Nie wypadało dokuczać kobiecie na wózku inwalidzkim... Było mi jej żal ale byłam przy tym bardzo zła, że straciłam fajne, trudne do nagrania ujęcie... Wróciłam tam jednak na drugi dzień, z bochenkiem chleba i nagrałam fajny film
Tak wiem, że łabędzi nie karmi się chlebem...
Komentarze