Mój najlepszy piątkowy wieczór
> Bądź mno
> Polska
> Robisz prawdziwe kebaby u prawdziwego Polaka
> 2 razy w tygodniu spotykasz brudnego głodnego Sebę który aż drze ryj na całe osiedle z prośbą o kebaba
> Codziennie spotykasz małe dzieciaki które się drą lepiej niż Seba
> Aaahhhh..
> I te Karyny
> Więcej tapety niż ty ja w mojej melinie
> Ale przejdźmy do rzeczy
> Pewnego razu gdy akurat polewałem sosem wegetariańskiego w bułce do lokalu wdarł się rozwydrzony Seba
> Ok, Ok
> Przyszedł po kebaba
> Po 5 sekundach wciąż myślę, że przyszedł po kebaba
> Po 10 sekundach w głębi serca wciąż mam nadzieję, że przyszedł po dużego w bułce
> Nerwowo podchodzi do lady
> W tym momencie widzę pasek ładowania
> Seba podchodzi do lady i mówi
> Khhyyy.. Khhhy..
> Du.. Du.... Du...
> Duże rollo
> Z ulgą wycieram czoło
> Wciąż zdenerwowany zwijam sześciomiesięczną tortillę
> Nie wiem jak można jeść to stare gówno
> Seba zadowolony wbija swoje zęby w cieplutkie mięsko
> Znaczy swoje brudne kły
> Wychodzi a ja już o wiele mniej zdenerwowany siadam i czekam na kolejnego głodnego patusa
> No i w tym momencie przed moimi oczami rozpościera się prawdziwe piekło
> Karynka idzie ze swoimi małymi gówniakami
> Maluchy kręcą się jak smród po gaciach
> Wchodzą
> Ja przerażony podnoszę dupę z krzesła
> Pytam co podać
> Karynka zamawia dużego w bułce i dwie porcje dużych frytek dla maluszków
> Karynka z gniewną miną zaczyna scrollować jakiegoś FaceBooka czy coś takiego
> Po chwili zaczyna
> "Dzieci, ja idę przypudrować kulfona"
> Stoję w kuchni i wrzucam frytki do frytkownicy
> Zapomniałem wspomnieć, że to piątkowe popołudnie
> Nagle słyszę takie odgłosy, jak słoń po grochówce
> W całym lokalu unosi się niemiłosierny smród
> Dzieci są przerażone tym smrodem
> Po chwili Karyna wychodzi, jakby nic się nie stało, poprawia sobie spodnie
> Oto jak zmarnowałem piątkowy wieczór na sprzątanie restauracyjnego kibla
Komentarze