Anegdotka miejska
Na kanapie siedzi leń,
pierdzi sobie cały dzień.
Idzie ten PIARD dalej w świat,
na pięterko wnosi wiatr.
Sąsiad z góry ma już dość:
SMRODU LENIA PIERDOLENIA
Stuka, puka, w kaloryfer, wali głową, w płytki liche.
A leń woła, hej SOMSIEDZIE!
Skąd ten lament, dać ci na pierdzenie patent?
Sąsiad kipi, wkurw w amoku.
Nogi Ci z dupy powyrywam śmierdzący wsioku!
Nic dziwnego w tym dramacie,
ludzie to chuje, przypierdolą się nawet jak pierdniesz sobie w gacie.
Komentarze