Klasowa wycieczka do Włoch
>lvl 11
>klasowa wycieczka do Włoch here
>myślałeś, że będzie fajnie
>kurwa nie jest
>łazicie cały czas po jakichś chujowych placach, które wyglądają tak samo
>przewodniczka to gruba Karyna po trzech wylewach, która wiedzę na temat Imperium Rzymskiego pozyskała chyba z książki do historii należącej do jej bombelka
>słońce napierdala bez przerwy a ty czujesz, że zaraz z głodu zapierdolisz chleb gołębiom i pójdziesz delektować się nim do pierwszego lepszego z wszechobecnych kościołów, w którym temperatura wynosi mniej niż 50 stopni Celsjusza
>wychowawczyni zarządza przerwę
>"15 min na siku i jedzenie"
>spotykamy się, a gdzieżby kurwa indziej - na środku jebanego placu
>z prędkością pijanego Janusza wracającego swoim passatem z dożynek w Wypiździejowicach Wielkich biegniesz szukać czegokolwiek do jedzenia
>zatrzymując się przy kolejnej już z rzędu restauracji i uzmysławiasz sobie, że Łukasz Stanisławowski wcale tak bardzo nie minął się z prawdą mówiąc, że "musiałbym zapierdalać sto lat żeby móc sobie pozwolić na takie śniadanie"
>smutnażaba.jpg
>po przemierzeniu pierdyliarda ciasnych uliczek natrafiasz wreszcie na budę z kebsami
>jebie niemożebnie a ty zastanawiasz się czy wolisz umrzeć z głodu czy na rozstrój żołądka
>wybierasz to drugie
>łamanym angielskim zamawiasz swój posiłek bogów, płacisz i biegniesz ile sił w nogach na miejsce zbiórki
>człapiąc po rozgrzanym do czerwoności bruku, z kebsem w zębach docierasz do celu
>pierdolone "Trzy Gracje" Rubensa w postaci przewodniczki i dwóch wychowawczyń oczywiście prują się do ciebie, że "zbiórka była 15 sekund temu a ja jestem nieodpowiedzialny"
>ty już nie zwracasz na to uwagi, bo cieplutkie mięsko właśnie powolutku spływa do twojego żołądka, a chęć rozjebania wszystkiego co widzisz na swojej drodze powoli ustaje
>po kilkunastu minutach jesteś już zupełnie spokojny
>łagodne słoneczko muska delikatnie twoją twarz
>czujedobrzeczłowiek.gif
>w sumie ta wycieczka nie jest nawet taka zła
>ni stąd ni zowąd wychodzicie na kolejny plac
>ale nie taki zwykły plac
>wszystkie, nawet największe dzieła architekrury, które było dane ci zobaczyć, mogłyby zmieścić sie w jego obrębie i jeszcze zostałoby dużo miejsca
>zauważasz, że wreszcie, coś co znajduje się poza granicami twojej piwnicy zrobiło na tobie wrażenie
>jednak zanim zdajesz w pełni uzmysłowić sobie piękno tego co właśnie zobaczyłeś, wkurwiony Neptun i inni bogowie rzymscy postanawiają skierować przeciwko tobie cały swój gniew nagromadzony przez wiele tysięcy lat, wywołany wszystkimi istniejącymi w historii młodymi, głodnymi skurwysynkami, którzy zamiast podziwiania wielowiekowych cudów architektury, wybrali jebiące mięso zawinięte w rozpadający się naleśnik
>ciepło rozchodzące się wzdłuż twojego odbytu powoli zamienia się w palący gorąc
>wiesz, że jeżeli za chwilę nie znajdziesz miejsca, w którym bedziesz mógł dać upust swojej słodkiej tajemnicy, to zmieni się ona w falę zniszczenia mogącą poskromić to piękne miasto
>nigdy niepodejrzewając tego, że człowiek jest w stanie włożyć tyle siły własnych mięśni w zaciskanie pośladów, ostatkiem woli pytasz nauczycielkę, czy nie mógłbyś czasem udać się do toalety
>korzystając z nadarzającej się właśnie okazji do opierdolenia ucznia, Grażyna od polskiego wygłasza dumnie kazanie na temat tego, że "przecież przed chwilą była przerwa, a ty Anon, już denerwujesz mnie tym swoim dziecinnym zachowaniem".
>jasne kurwa, przecież co ona może wiedzieć o tego typu problemach.
>ta pierdolona ulana kupa tłuszczu jest przecież zapewne w stanie trzymać w sobie pożywienie odłożone z przetrawionych resztek 365 dni w roku 24 godziny na dobę na wszelki wypadek gdyby czasem zrobiła się głodna i musiała coś przekąsić.
>jednak nagle po paru sekundach ciszy, wśród wszystkich wybucha istny ból dupy (hehe).
>krzyki, wrzaski, darcie mordy - ogólnie - istny rozpierdol.
>wszystkim chce się srać.
>patrzę wymownym wzrokiem na Grażynę.
>ona patrzy na ciebie.
>uświadamiając sobie swoją porażkę, świdruje cię swoimi zaropiałymi ślepiami i wydaje komendę
.
>"przerwa 5 minut na toaletę, tylko proszę się
pospieszyć, jesteśmy do tyłu z czasem".
>motywowany zwycięstwem i napierającym nieprzyjacielem przeszukujesz pole percepcyjne w nadziei, że dziedzictwo rzymskiej cywilizacji zostanie uchronione przed zagładą.
>wbiegasz w pierwszą lepszą bramę.
>wszędzie łażą jacyś kolesie w dziwnych czapkach z replikami karabinów z XIX wieku.
>teraz nie masz jednak czasu aby się nad tym zastanawiać.
>będąc w amoku wpierdalasz się komuś na chatę.
>kątem oka dostrzegasz drzwi, wyglądające na właśnie te, których szukasz.
>kopniakiem wypierdalasz je i zawijasz swoje szlachetne uda wokół pozłacanego tronu.
>Hydra Lernejska zostaje ujarzmiona.
>poprzez kanalizację, potwór opuszcza wieczne miasto, a ty możesz przypisać sobie uratowanie jego dorobku.
>wiedząc, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane zaczynasz rozglądać się po miescu swojego ocalenia.
>ale dostrzegasz jednak, że coś jest nie tak.
>wszędzie napierdolone jest mnóśtwo świętych obrazków.
>na umywalce leży różaniec.
>nad drzwiami wisi jakiś herb z literą M.
>w sumie teraz dopiero dostrzegłeś, że kibel, w którym srasz jest całkiem bogato urządzony.
>otumaniony zwycięstwem nie dostrzegasz nawet, że klamka zaczyna powoli się przekręcać.
>nim jesteś w stanie przetworzyć to jak bardzo właśnie masz przejebane jest już za późno.
>do kibla wchodzi jakiś dziwny koleś ubrany cały na biało z rolką papieru w ręce.
>pod nosem nuci Apel Jasnogórski.
>odwraca się w twoją stronę.
>jego powoli przekręcająca się twarz zaczyna wydawać ci się znajoma.
>w momencie okrywasz prawde.
>Jan Paweł II z rozdziawioną gębą, przerażony wpatruje się w ciebie sidzącego na złotym kiblu.
>rolka papieru upada na ziemię.
>papież wydaje głośny pisk przechodzący w cichy skrzecz poczym zwala się na podłogę zajebując głową w umywalkę.
>siedzisz z wybauszonymi oczyma wpatrując się w rozbitą głowę Karola Wojtyły leżąca na podłodze.
>do kibla wbiega Gwardia Szwajcarska i powala cię na ziemię nie zwracając uwagi na fakt, że przed chwilą srałeś.
>ścieżka gówną która zostawiasz za sobą, podczas gdy gwardziści wloką cię po ziemi, jedynie dodaje tragizmu całej tej sytuacji.
>wyciągają cię na Plac Świętego Piotra.
>zegar wskazuje godzinę 21:37.
>jest 2 kwietnia 2005 roku.
>myślałeś że będzie fajnie.
>kurwa nie było.
Komentarze