Klasowa wycieczka do Włoch

0
170
Ewald

>lvl 11

>klasowa wycieczka do Włoch here

>myślałeś, że będzie fajnie

>kurwa nie jest

>łazicie cały czas po jakichś chujowych placach, które wyglądają tak samo

>przewodniczka to gruba Karyna po trzech wylewach, która wiedzę na temat Imperium Rzymskiego pozyskała chyba z książki do historii należącej do jej bombelka

>słońce napierdala bez przerwy a ty czujesz, że zaraz z głodu zapierdolisz chleb gołębiom i pójdziesz delektować się nim do pierwszego lepszego z wszechobecnych kościołów, w którym temperatura wynosi mniej niż 50 stopni Celsjusza

>wychowawczyni zarządza przerwę

>"15 min na siku i jedzenie"

>spotykamy się, a gdzieżby kurwa indziej - na środku jebanego placu

>z prędkością pijanego Janusza wracającego swoim passatem z dożynek w Wypiździejowicach Wielkich biegniesz szukać czegokolwiek do jedzenia

>zatrzymując się przy kolejnej już z rzędu restauracji i uzmysławiasz sobie, że Łukasz Stanisławowski wcale tak bardzo nie minął się z prawdą mówiąc, że "musiałbym zapierdalać sto lat żeby móc sobie pozwolić na takie śniadanie"

>smutnażaba.jpg

>po przemierzeniu pierdyliarda ciasnych uliczek natrafiasz wreszcie na budę z kebsami

>jebie niemożebnie a ty zastanawiasz się czy wolisz umrzeć z głodu czy na rozstrój żołądka

>wybierasz to drugie

>łamanym angielskim zamawiasz swój posiłek bogów, płacisz i biegniesz ile sił w nogach na miejsce zbiórki

>człapiąc po rozgrzanym do czerwoności bruku, z kebsem w zębach docierasz do celu

>pierdolone "Trzy Gracje" Rubensa w postaci przewodniczki i dwóch wychowawczyń oczywiście prują się do ciebie, że "zbiórka była 15 sekund temu a ja jestem nieodpowiedzialny"

>ty już nie zwracasz na to uwagi, bo cieplutkie mięsko właśnie powolutku spływa do twojego żołądka, a chęć rozjebania wszystkiego co widzisz na swojej drodze powoli ustaje

>po kilkunastu minutach jesteś już zupełnie spokojny

>łagodne słoneczko muska delikatnie twoją twarz

>czujedobrzeczłowiek.gif

>w sumie ta wycieczka nie jest nawet taka zła

>ni stąd ni zowąd wychodzicie na kolejny plac

>ale nie taki zwykły plac

>wszystkie, nawet największe dzieła architekrury, które było dane ci zobaczyć, mogłyby zmieścić sie w jego obrębie i jeszcze zostałoby dużo miejsca

>zauważasz, że wreszcie, coś co znajduje się poza granicami twojej piwnicy zrobiło na tobie wrażenie

>jednak zanim zdajesz w pełni uzmysłowić sobie piękno tego co właśnie zobaczyłeś, wkurwiony Neptun i inni bogowie rzymscy postanawiają skierować przeciwko tobie cały swój gniew nagromadzony przez wiele tysięcy lat, wywołany wszystkimi istniejącymi w historii młodymi, głodnymi skurwysynkami, którzy zamiast podziwiania wielowiekowych cudów architektury, wybrali jebiące mięso zawinięte w rozpadający się naleśnik

>ciepło rozchodzące się wzdłuż twojego odbytu powoli zamienia się w palący gorąc

>wiesz, że jeżeli za chwilę nie znajdziesz miejsca, w którym bedziesz mógł dać upust swojej słodkiej tajemnicy, to zmieni się ona w falę zniszczenia mogącą poskromić to piękne miasto

>nigdy niepodejrzewając tego, że człowiek jest w stanie włożyć tyle siły własnych mięśni w zaciskanie pośladów, ostatkiem woli pytasz nauczycielkę, czy nie mógłbyś czasem udać się do toalety

>korzystając z nadarzającej się właśnie okazji do opierdolenia ucznia, Grażyna od polskiego wygłasza dumnie kazanie na temat tego, że "przecież przed chwilą była przerwa, a ty Anon, już denerwujesz mnie tym swoim dziecinnym zachowaniem".

>jasne kurwa, przecież co ona może wiedzieć o tego typu problemach.

>ta pierdolona ulana kupa tłuszczu jest przecież zapewne w stanie trzymać w sobie pożywienie odłożone z przetrawionych resztek 365 dni w roku 24 godziny na dobę na wszelki wypadek gdyby czasem zrobiła się głodna i musiała coś przekąsić.

>jednak nagle po paru sekundach ciszy, wśród wszystkich wybucha istny ból dupy (hehe).

>krzyki, wrzaski, darcie mordy - ogólnie - istny rozpierdol.

>wszystkim chce się srać.

>patrzę wymownym wzrokiem na Grażynę.

>ona patrzy na ciebie.

>uświadamiając sobie swoją porażkę, świdruje cię swoimi zaropiałymi ślepiami i wydaje komendę
.
>"przerwa 5 minut na toaletę, tylko proszę się
pospieszyć, jesteśmy do tyłu z czasem".

>motywowany zwycięstwem i napierającym nieprzyjacielem przeszukujesz pole percepcyjne w nadziei, że dziedzictwo rzymskiej cywilizacji zostanie uchronione przed zagładą.

>wbiegasz w pierwszą lepszą bramę.

>wszędzie łażą jacyś kolesie w dziwnych czapkach z replikami karabinów z XIX wieku.

>teraz nie masz jednak czasu aby się nad tym zastanawiać.

>będąc w amoku wpierdalasz się komuś na chatę.

>kątem oka dostrzegasz drzwi, wyglądające na właśnie te, których szukasz.

>kopniakiem wypierdalasz je i zawijasz swoje szlachetne uda wokół pozłacanego tronu.

>Hydra Lernejska zostaje ujarzmiona.

>poprzez kanalizację, potwór opuszcza wieczne miasto, a ty możesz przypisać sobie uratowanie jego dorobku.

>wiedząc, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane zaczynasz rozglądać się po miescu swojego ocalenia.

>ale dostrzegasz jednak, że coś jest nie tak.

>wszędzie napierdolone jest mnóśtwo świętych obrazków.

>na umywalce leży różaniec.

>nad drzwiami wisi jakiś herb z literą M.

>w sumie teraz dopiero dostrzegłeś, że kibel, w którym srasz jest całkiem bogato urządzony.

>otumaniony zwycięstwem nie dostrzegasz nawet, że klamka zaczyna powoli się przekręcać.

>nim jesteś w stanie przetworzyć to jak bardzo właśnie masz przejebane jest już za późno.

>do kibla wchodzi jakiś dziwny koleś ubrany cały na biało z rolką papieru w ręce.

>pod nosem nuci Apel Jasnogórski.

>odwraca się w twoją stronę.

>jego powoli przekręcająca się twarz zaczyna wydawać ci się znajoma.

>w momencie okrywasz prawde.

>Jan Paweł II z rozdziawioną gębą, przerażony wpatruje się w ciebie sidzącego na złotym kiblu.

>rolka papieru upada na ziemię.

>papież wydaje głośny pisk przechodzący w cichy skrzecz poczym zwala się na podłogę zajebując głową w umywalkę.

>siedzisz z wybauszonymi oczyma wpatrując się w rozbitą głowę Karola Wojtyły leżąca na podłodze.

>do kibla wbiega Gwardia Szwajcarska i powala cię na ziemię nie zwracając uwagi na fakt, że przed chwilą srałeś.

>ścieżka gówną która zostawiasz za sobą, podczas gdy gwardziści wloką cię po ziemi, jedynie dodaje tragizmu całej tej sytuacji.

>wyciągają cię na Plac Świętego Piotra.

>zegar wskazuje godzinę 21:37.

>jest 2 kwietnia 2005 roku.

>myślałeś że będzie fajnie.

>kurwa nie było.

Komentarze