Studenciak na tinderze
>czas bliżej nieokreślony >lvl 21 >studenciak jakiegoś podrzędnego kierunku w mieście Wielkiej Cipy >zasmakowałeś już trochę w życiu żaka >alkohol, kluby i ten słyny hehe segz >lipiec, sesyjka zdana wzrowo, no powiedzmy XDDD >wracasz na stare śmieci, małą ojczyznę, zwał jak zwał >po prostu zindustrializowana podczas stawiania Polski B na nogi, zabita dechami wiocha, z której każdy bardziej lub mniej ambitny ucieka, gdy tylko nadaży się okazja >nietrudno się domyślić, że nowonabyty styl życia zaczął o sobie przypominać, dudniąc w twojej nieco przećpanej głowie niczym hity tego lata co piątek wieczór >o ile z napojami wyskokowymi nie było problemu, tak chuć stawała się nie do zniesienia >ciężka sprawa, w tak małym skupisku ludzkim ciężko obyć się bez plotek >bloki mają oczy i uszy >a ze swojej tradycjonalistycznej, bardzo konserwatywnej rodzinki nie chcesz być wyklęty, bo kto opłaci mieszkanie w październiku >z pomocą przychodzi iście szatański wynalazek, mówiąc inaczej: najlepsza aplikacja na telefon jaką wymyśloną >Tinder >w wielkim mieście zawsze działał >gdyby Tinder był forum wędkarskim, miałbyś na nim rangę sum >zazwyczaj trafiałeś na ciężkie przypadki, więc nie chciałeś się posuwać do tej ostateczności >nie było jednak innej opcji >wszystko w prawo XDDD >ku twemu zdziwieniu nawet tutaj dopasowało cię z dziewczyną 7/10, 25 kilometrów od ciebie >idealnie, wesolazaba.jpg >rozmowa idzie gładko >nie robisz tego po raz pierwszy i dokładnie wiesz jak powinieneś kierować konwersację by dopiąć swego >"w piątek mi nie pasuje, ale sobota o 17 byłaby idealna :**" >bingo >zrzędzisz trochę, mówiąc ile spotkań biznesowych musisz przełożyć by zdążyć na czas >ściema to twoja mocna strona, niech ma, niech się poczuje ważna XDDDD >kilka dni później >elegancką koszulę w czerwoną kratę z krótkim rękawem dopełnia subtelny zapach połowy flakonika Bonda twojego taty >tak pachnie i wygląda samiec alfa >podjeżdzasz autobusem pod jedyne kino w tej dziurze >czujesz na sobie wzrok wielu par oczu >spojrzenia mężczyzn pełne zazdrości >oraz nieśmiało spoglądające kobiety >każda z nich chciałby być na miejscu twojej wybranki >wysiadasz i patrzysz przed siebie >już czeka, maksymalnie 5/10 >no cóż, magia zdjęć, ale nie będziesz wybrzydzał >nie tu i teraz >całe szczęście nie zauważyła, że wysiadasz z pojazdu należącego do taboru komunikacji miejskiej >chłodne przywitanie, jesteście przecież incognito >światła zgasły, film się zaczął >czas rozpocząć partyzantkę >łatwo poszło, szybko poleciałeś w przysłowiową ślinę >to jedynie rozbudziło wewnętrznego potwora >każdy centymetr twojego ciała domagał się teraz tylko jednego >pora działać >"hehe Karyna, nudny ten film, chodźmy się gdzieś przejść" >"nie, no spoko jest :DDD" >kurwa, kurwa, kurwa >po chwili >"dobra Anon chodźmy jednak hihi" >zwycięstwo >ma własny samochód >kierunek: pobliski las >moment później, na tylniej kanapie >można powiedzieć, że masz fach w ręku >gdybyś grał na pianinie, nazwałbyś to koncertem życia >osiągasz prędkość zawodowego gracza Starcrafta zalewającego bazę wroga armią Zergów >przed finałem postanawiasz zrobić użytek z języka >Karyna po kilku chwilach uniesienia zaczyna delikatnie odpychać twoją głowę >to chyba dobrze, nie odjebałeś przecież fuszerki >jednak nie >prosi żebyś przestał >chce porozmawiać >co kurwa XDDD? >środek nocy, pośród niczego >tak Anon, przytul mnie i porozmawiajmy >tego już za dużo, gdyby była 8/10 to pewnie byś przebolał >w tym przypadku twoja cierpliwość się skończyła >wysiadasz z samochodu i pieszo wracasz do domu >znajomy to syn leśniczego więc znasz leśne trakty >po godzinie docierasz pod swoje mieszkanie >zziębnięty, wkurwiony a co najgorsze nadal nieziemsko zgrzany >latarnia oświetla twoją postać >w jej blasku wydaje ci się, że z twoimi dłońmi jest coś nie tak jak być powinno >będąc już w swoich czterech kątach, myjesz ręce w umywalce >zauważasz, że spływająca woda ma podejrzanie szkarłatny kolor >nie poraniłeś się, przecież byś poczuł >wtedy dochodzi to do ciebie >co miałeś w ustach >szmata miała okres XDDDDDDD >to wyjaśnia jej zachowanie >rzygasz do kibla >cztery razy >myjesz twarz i zęby przez następne pół godziny >chcesz przeglądnąć się w lustrze by upewnić się, że niczego na pewno nie pominąłeś >w odbiciu widzisz tylko swoją łazienkę >nazajutrz wyrosły ci cholernie długie kły >jesteś Edward ze Zmierzchu a to twoja prawdziwa historia >Tindera nie odinstalowałeś do tej pory
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zaloguj się aby dodać komentarz.