Egzamin z farmacji

0
169
Ewald

>bądź mną
Anon lvl 22
Drugi rok farmacji
Poszedłeś na te studia bo myślałeś że nauczysz się robić hehe fete xD
Błąd
Nawet kurwa nie umiesz trzymać probówki
Albo probówki
Albo ki chuj
Kurwa chudej szklanki xD
Zajęcia z Technologii postaci leku
Brzmi jakbyś miał wytwarzać komponenty do lądownika nasa
Przez kilka zajęć każą Ci robić tabletki, kapsułki, maści, kremy, emulsje z dupy węża
Kurwa cały ujebany
Wyglądasz jakbyś jechał na pace dachującej ciężarówki z farbą

W końcu egzamin praktyczny
Każdy anon losuje zadanie
Jedni dostali drażetki
Inni czopki xD
Ktoś jeszcze wylosował intrakt
Co to kurwa jest intrakt xD
Patrzysz na swój los
Pasta
Zastanawiasz się czy masz robić makaron czy o chuj chodzi xDD
Pamiętasz że była jakaś Pasta Cynkowa ale kim kurwa był Cynkow
Dobra, chuj
Co wyjdzie to wyjdzie
Raz się żyje
Najwyżej Cię wyjebią xD
Bierzesz moździerz
Ale nie taki z call of duty xD
Taka miska porcelanowa
Bierzesz pistel
Brzmi jak wyzwisko xD
"Ale z ciebie pistel xD"
Wpierdalasz przypadkowe składniki, kurwa nie wiem
Euceryna, parafina, jajka, mąka
Całość wygląda jak Twoje poranne gówno
Chuj, dodam aromat miętowy xD
"Anony zostało jeszcze 15 minut"
Mieszasz
Ręka mimo że wytrenowana to zmęczona xD
Dalej mieszasz
Inni oddają już swoje dzieła
Mieszasz
Nagle
Co jest kur...
Breja w misce zaczyna się formować
Widzisz jakiś kształt
Jakby strzała
Daszek
O chuj
To nie może być...
Rzucasz wszystko
Wyciągasz z głębokiej szuflady zapomnianą księgę
Wertujesz strony
Profesor pyta "anon co ty odpierdal..."
Zamilcz starcze
Czujesz się jak indiana jones
Ktoś bierze Twoja miskę i łamiącym głosem mówi
"On...on.. To niemożliwe.."
W sali zerwał się wiatr
Za oknem zrobiło się ciemniej
Ptaki przestały śpiewać
Wertujesz strony
Masz, znalazłeś
Strona 3625
Już wiesz co odjebałeś
Odwracasz się do reszty anonów
Oni już też wiedzą
Ziemia zaczyna się trząść
Za oknem widzisz podjeżdżające wozy służb specjalnych
Wiesz że nie zdążą
Zawartość twojej miski osiąga czwartą gęstość
Profesor ze łzami w oczach podchodzi do ciebie
"Anon nigdy nie widziałem tak pięknej pasty"
Wasz czas się kończy
Wysyłasz mame smsa że dziś nie wrócisz na obiad
Nagle słychać grzmot
Potężny piorun
Ściany drążą
A w tym wszystkim głęboki głos
"Anonie, synu Anoniasza!"
Jesteś pewien
To Jahwe
Widzisz świetlistą postać która schodzi z nieba
Oślepiająca biel
Uosobienie nieskończoności
Podchodzi do Twojego moździerza
"Pasta którą stworzyłeś nie istnieje, Anonie, nie w waszym czterowymiarowym świecie"
Jahwe pstryka palcami
Nagle widzisz piąty wymiar
O chuuuuj :O
W moździerzu nie ma już gównianej brei
Widzisz tam litery
Piękne litery
Zgadzasz się z Jahwe, to nie może istnieć w naszym świecie
Czytasz nagłówek
"Pasta o Żydzie w Fable"
Dalsze litery wydają się zamazane
Jahwe chwyta cię za rękę
"Musimy już iść, Anonie"
Wielkie rażące bielą schody torują Ci drogę
"Wielki Jahwe! Czy mogę przeczytać dalszą część tego Wielkiego Dzieła?"
Jahwe uśmiechnął się
"Oj Anonie, musisz być cierpliwy, reszta dzieła znajduje się gdzie indziej, ukryta, gdzieś na moim starym dysku..."
Odezwał się w Tobie płaskoziemca
"To jest ich więcej? Tych dysków?"
"Oj tak, Anonie! W chuj!"
Niebo rozstąpiło się
Osiągnąłeś nieskończoność

Komentarze