Usprawiedliwienie

0
168
Ewald

Kiedyś pracowałem w olbrzymim, byłym kompleksie przemysłowym, który się rozpadł na setki jakichś małych i większych firm. Niedaleko przed wjazdem jest stacja benzynowa, gdzie często przed pracą zatrzymywałem się na jakieś małe zakupy.
Od tej stacji do wjazdu na drogę wewnętrzną to naprawdę kawałek, rzut beretem jak by jakiś moher powiedział czyli naprawdę niedaleko. Ruch tam nikły więc rzadko zapinałem pasy.

No więc pewnego razu jak nie zapiąłem to historia była taka:

Ledwo wyjechałem ze stacji, do skrętu jakieś 100 metrów, a tu nagle za mną słyszę uułłłuuuu, ułłłuuuu. Patrzę w lusterko, a tu bagiety błyskają mi dyskoteką. Myślę, aha pościg jakiś zaczynają, skręcam elegancko w prawo żeby im ustąpić, zresztą i tak miałem tu skręcać, a oni za mną i jeszcze światłami zaczynają mi mrugać. Tak sobie wtedy pomyślałem, że oni to chyba kurwa za mną ten pościg zaczęli 😦

Zjeżdżam na pobocze, wyłączam silnik i zapinam te pasy co je miałem nie zapięte żeby skuchy nie było 😉
Bagieta podchodzi i o prawo jazdy pyta, to daję, a on do mnie mówi tak:
Dziwna sprawa Panie Rafale, zwykle jak kogoś zatrzymujemy to odpina pasy, a Pan na odwrót, pasy zapina, co jest nie tak?
No to się zacząłem tłumaczyć, że zapomniałem bo się do pracy spieszyłem, a tu blisko z tej stacji na zakład, droga wewnętrzna, ruch mały i tym podobne bzdury.

Policjant się pyta gdzie pracuje, ja na to, że tu nie daleko na terenie tego kompleksu.
No to on znowu się pyta czy przez to zatrzymanie nie spóźnię się do pracy, to ja mówię teraz to już pewnie się spóźnię.
To on pyta czy mam mi wypisać usprawiedliwienie na tą okoliczność, to ja że bardzo chętnie 🙂 To on na to, że za usprawiedliwienie 100 złociszy się należy ale punktów karnych nie ma.

To było moje pierwsze i ostatnie „kupione” usprawiedliwienie d

Komentarze