Homoseksualizm można wyleczyć
Homoseksualizm można wyleczyć, wiem po sobie.
Sodomia towarzyszyła mi od liceum.
Latami dawałem dupy, ciągnąłem druta i słuchałem Bee Gees, do tego mam na imię Krystian więc byłem modelowym członkiem gejowskiej społeczności.
Przełom nastąpił rok temu, gdy odkryłem, że mój wieloletni partner prowadził podwójne życie i miesiącami mnie zdradzał. Tylko cudem uniknąłem zakażenia wirusem HIV.
Dotarło do mnie jakie ryzyko niesie za sobą rozwiązły tryb życia i próbowałem na nowo odnaleźć własną tożsamość.
Trafiłem na terapię.
Minęło kilka miesięcy.
Przeprowadziłem się do innego miasta, znalazłem pracę, złapałem zajawkę na sport.
Zerwałem stare kontakty.
Kiedy wszystko powoli zaczęło się układać, odezwały się demony z przeszłości i poczułem, że swędzi mnie dupa.
Nie, że chciało mi się ruchać, tylko dosłownie swędziała.
Poszedłem na wizytę do proktologa.
Wiele mnie to kosztowało, ale opowiedziałem mu o swojej przeszłości.
Spojrzał na mnie chłodno, kazał wypiąć i zbadał penetrując palcem wskazującym.
- pańska głowa może i zapomniała o poprzednim życiu, ale odbyt ma przebieg jak stary Polonez. Hemoroidy.
Przepisał mi tę słynną maść na ból dupy i kazał stawić się za dwa tygodnie na kontroli.
Zwykle po wizycie wystawiam oceny na znanylekarz.pl, ale tutaj miałem problem.
Z jednej strony gość postawił fachową diagnozę, z drugiej maksymalna ocena mogłaby świadczyć o tym, że lubię jak ktoś grzebie palcem w mojej dupie, a tego wolałem uniknąć.
Dałem trójkę.
Kilka dni później jak co dzień poszedłem do pracy, jednak czułem, że coś jest nie tak.
Czułem na sobie świdrujący wzrok kolegów, gdziekolwiek wszedłem rozmowy cichły, a ludzie rozchodzili się czym prędzej.
- to prawda? - zagaił najodważniejszy z nich.
- co?
- no, że jesteś... gejem.
Kurwa mać. Rozżalony niską oceną doktor postarał się, żeby moi znajomi dowiedzieli się o mojej homoseksualnej przeszłości.
Mleko się rozlało. Opowiedziałem mu o kim byłem i o zdradzie mojego partnera.
- nie przejmuj się, nie wszyscy tacy jesteśmy. - uspokajał.
- Ty też?!
Uśmiechnął się pod nosem i kontynuował.
- mamy tu swój klub dla gejów, którego najważniejszą zasadą jest wierność. Tam nikt nie będzie cię oceniał.
Spotykamy się co dwa tygodnie, wpadnij i powołaj się na mnie. Na imię mam Paweł, ale tam jestem znany jako Misiek.
Zadziornie klepnął mnie w tyłek i wróciliśmy do swoich zajęć.
Ósmy rok mija jak poszedłem za radą Miśka i od tamtej chwili nie opuściłem ani jednego meczu Wisły Kraków - najlepszego gejowskiego klubu w Polsce.
Komentarze