Nauczyciel zrozumie
Do mojej szkoły przepisał się pewien chłopiec. Podobno w poprzedniej miał ogromne trudności z nauką. Tutaj szybko okazało się, że jest podobnie. Był grzeczny i cichy, ale nie chciał się uczyć, ze sprawdzianów dostawał same jedynki, nigdy się nie zgłaszał, nie prowadził notatek. Napisałam wiec notatkę w zeszycie o tym, czego dokładnie ma się nauczyć, aby poprawić ocenę, no i warunek jest taki, że sam musi się zgłosić. Wybrałam tylko podstawowe zagadnienia, aby był w stanie to opanować. Na następnej lekcji zapytałam, czy ktoś chciałby się zgłosić, ale niestety on się nie zgłosił. Zasmuciło mnie to, ale pomyślałam „no trudno, nic na siłę”. Na 3 lekcji z kolei usłyszałam nieśmiałe „Proszę pani.. bo ja chyba miałem się zgłosić” (o jakże mnie to ucieszyło). Zaprosiłam chłopca na środek klasy. Pomylił się parę razy, jego odpowiedź była dość słaba. Ale mimo to powiedziałam, że dostanie 4, że bardzo podoba mi się, że sam się zgłosił i wierzę, że się przygotowywał. I wtedy jakbym zobaczyła coś czego wcześniej nie udało mi się u niego dostrzec, takie iskry w jego oczach i radość, jakby taki entuzjazm. Podziękował usiadł do ławki. Zgłaszał się do końca lekcji, robił notatki i uśmiechnięty wykonywał zadania. W środku aż skakałam z radości i nadal, gdy sobie o tym przypomnę mam w sobie to uczucie. Dla takich chwil warto być nauczycielem.
Komentarze