Natalie Portman
Mam taką fantazję, że w barze imprezowym Vanity Fair na rozdaniu Oskarów nawiązuję rozmowę z moją ulubioną aktorką - Natalie Portman. Kulturalnie się witamy, ona pyta czym się zajmuję, ja mówię, że była super w "Jess i Chłopaki", odpowiada mi lekkim śmiechem. W tym momencie łapię swojego drinka. - No dobra, na razie - mówię, po czym odchodzę. Teraz mam jej uwagę. Ilu facetów z własnej woli przerywa rozmowę z Natalie Portman? Dotyka dłonią szyi patrząc jak odchodzę. Później, gdy noc już częściowo upłynęła i menażeria atrakcyjnych narcyzów się przerzedziła, Natalie odnajduje mnie na balkonie - mam rozwiązaną muszkę i palę papierosa. - Poczęstujesz? - pyta. - A co dostanę w zamian? - odpowiadam podając jej jednego. Uśmiecha się do mnie. - Rozmowę ze mną, oczywiście. Śmieję się. - Co w tym zabawnego? - Nic, nic... po prostu... nie męczą cię te wszystkie ego na około? - Idzie się przyzwyczaić - odpowiada, zapalając papierosa i oddając mi zapalniczkę. - Co byś robiła, gdybyś nie była aktorką? - Pewnie nauczała. - A czego nauczyłbym się od ciebie jako twój uczeń? - Dyscypliny - odpowiada szybko patrząc mi w oczy, po czym zmienia temat. - Skąd jesteś? - Z Bermudów - odpowiadam. - Och łał, tam jest cudownie! - Jest okej - przyznaję. - Nie wszystko jednak mi się tam podoba. - Co takiego może ci się nie podobać mieszkając na Bermudach? - Nie lubię piasku - odpowiadam. - Jest szorstki, twardy, drażniący, i wszędzie włazi.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zaloguj się aby dodać komentarz.