Pasta o RODO 2
Siedze se w robocie i opierdalam w kącie bo szef poszedł szybciej do domu, a tu nagle ulicą idzie jakiś łeb i drze mordę NAZYWAM SIĘ MIREK KOWALSKI MIESZKAM W BAMBOSZACH DOLNYCH MÓJ PESEL RAZDWATRZYCZERPIĘĆMILION.
Cisza. Koleś drze mordę jeszcze głośniej. NAZYWAM SIĘ MIREK KOWALSKI MÓJ NUMER TELEFONU ZERO SIEDEMSET OSIEM OSIEM ZERO ZADZWOŃ TERAAZ.
Przebiegł tak całą ulicę, a na końcu zatrzymuje się i krzyczy
JESTEŚCIE ADMINISTRATORAMI MOICH DANYCH OSOBOWYCH MACIE PRZEJEBANE CWELE
Olśnienie, nosz kurwa dziś weszło RODO. Popłoch, panika, kołchoz sowchoz burdel w jednym, Wszyscy rzucają i zamykają okna, zatykają uszy, chowają się pod biurka. Gdzieś zrobili ognisko z dokumentów, w jednym biurze nawet się ponoć ktoś powiesił żeby danych osobowych nie musieć przetwarzać i nie być posądzonym o jakąś zbrodnię.
Wyglądam na ulicę czy ten koleś już poszedł i mogę powiedzieć głośno co za chuj z niego po nazwisku żeby znowu RODO nie złamać a tu za późno, inspektor danych osobowych w drzwiach stoi i pyta jak zabezpieczyłem dane osobowe tego typa bo on już wczoraj pozwy na nas wypełnił sobie do druku inblanco dostępnego na stronie ministerstwa. Chciałem sie wycwanić i mówie że jestem głuchy więc nie słyszalem co ten zjeb krzyczał więc danych osobowych zadnym nie znam, przyjęli to jako okoliczność łagodzącą i dostałem tylko miliard kary, gorzej przejebane miał kolega z biurka obok bo kupił sobie kiełbasę marki SZUBRYT na obiad i zostawił na biurku że wszyscy widzieli nazwisko właściciela i poszedł za to do sztumu na trzy lata.
Komentarze