Taconafide – Kryptowaluty
Pamiętacie jak mi kolega wysłał linka do Tamagotchi? No wkurwił mnie ostro tym chłamem i obrazą super inteligentnej elektroniki, więc jak podesłał kolejny utwór Kryptowaluty, kazałem mu spierdalać.
Trochę ochłonąłem, przemyślałem sprawę, może warto jednak dać szansę, nie skreślać po tej pierwszej miernocie. Chuj, spróbuję. Jest teledysk, z pewnością się Brudnopis z HIVmingłejem wykosztowali, nabiję im to całe jedno wyświetlenie.
Zaczyna się projekcja, pomimo złych wrażeń po Tamagotchi postaram się być obiektywny.
Takiego grochu z kapustą to jak żyję nie widziałem. Totalny misz masz, sceniczny rozpierdol, ale nie dlatego że chłopaki rozpierdolili, tylko porozpierdalane te wątki jak kondony pod oknami w akademiku.
Nasi "bohaterowie" spotykają się w jakiejś taniej spelunie, gdzie Taco pobiera miskę z gównem, odchodzi od kasy spotykając Brudnopisa ubranego jak typowy Seba. Film nie oddaje zapachu, ale mogę się założyć, że pachnie tam niemytą cipą, a Brudnopis dokłada do tego woń czarnego Adidasa.
Taco wyciąga do Brudnopisa dłoń, którą tamten ściska bez słowa przez kilkanaście sekund. No właśnie. Takie długie trzymanie dłoni jest zasadne, gdy spotykają się poważne osoby, wymieniają uprzejmości, uśmiechają się do siebie, pozują do zdjęć, które uścisk dłoni mają uchwycić. Tutaj to ewidentny vaginosceptycyzm i z daleka trąci szermierką na chuje. To chyba jasne dla każdego faceta. Jeszcze Brudnopis nie hamuje się z chamstwem na tyle, że wyciąga łapę (chuj wie gdzie on ją wcześniej trzymał) po jedzenie z miski swojego (chyba) przyjaciela.
Kto tak kurwa robi. Chyba najgorsze bydło, co zaraz nasuwa się jednoznacznie, bo koledzy za chwilę lądują w stajni. Tak kurwa, w stajni. Gustownie ubrani (tak im się chyba wydaje) , pozują na snobów i popierdalają po stajni oglądać sobie konie. Taka arystokracja, sugerują że to szlachetne klacze i ogiery, a oni zaraz je może sobie nawet kupią. Tylko biedna wyobraźnia może przyjąć takie artystyczne dictum. Nie wchodzisz w markowych, szytych na miarę ciuchach do stajni, kurwa. Będziesz jebał łajnem na dobry kilometr, a szanująca się pralnia nie przyjmie takich ubrań, żebyś nie zasmrodził odzienia reszcie ekskluzywnej klienteli. Dla klienta z wyższej półki konia się wyprowadza, a nie on zapierdala po stajni jak jebany parobek. Wybaczcie. Ktoś kto zaznał wyższych sfer to rozumie, także wiadomo że to bajka dla dzieci.
Jeszcze HIVmingłej śpiewa- "Dobrze, że nie masz pieniędzy, bo wydałbyś wszystko na ciuchy" . No na takie wdzianka ze szmateksu to niewiele potrzeba. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby były kupowane w Olsztynie, w tym szmateksie co Norbi zaszczycał na otwarciu i jak dobrze poszperać w sieci, to chłopaki mają z nim pozowane zdjęcie.
Zaraz otwiera japę Brudnopis i śpiewa (bo przecież nie rapuje) żeby do niego nie gadać, bo on sprawdza kwit online i UWAGA! trzyma pod materacem Bitcoina...
Taka czynność, jak sprawdzenie stanu konta online to prosta rzecz, niektóre kobiety potrafią w tym czasie przewinąć gówniaka, zamieszać krupnik, prowadzić samochód. Ale do Brudnopisa nie mów w tym czasie, bo sobie jebany nie poradzi. Nie gadaj, bo on sprawdza. Ale kurwa bystrzacha. Za chwilę dodaje do tego (a chyba nawet się odgraża), że on ma Bitcoina pod materacem!
Gdzieś usłyszał że Bitcoiny drogie, że takie na czasie i warto wspomnieć. Chuj, że to elektroniczna waluta, przechowywana w wirtualnym portfelu. Nasz zdolniacha wpierdolił ją pod materac. Może ktoś mu ożenił przerobiony kapsel po Harnasiu i powiedział - Trzymaj pod materacem, bo to cenne jest i zaraz zapierdolo! On dlatego nie pokazuje, tylko się chwali że ma.
Zaczyna się główne "rapowanie", HIVmingłej stawia duże kroki bo nie chadza skrótem, chociaż widzę wyraźnie, że skosili chłopaki jak chuj. Ale on jest teraz Panem sytuacji i to on decyduje, czy "temu bezdomnemu dam na bochen, temu dam na wódę". Pewnie. Teraz wszyscy na dworcu centralnym mówią do niego - Panie Kierowniku! Brudnopis jak tam przychodzi to pewnie jest- Strzała koleżko, widzę że też dobrze znasz życie...
W tekstach każdego grajka muszą pojawić się ci niecni hejterzy, tutaj określeni metaforycznie jako "banda kleszczy". Taco odrzuca ich z niesmakiem, bo jak mówi "... jestem Magda Gessler..." Jakby powiedział klasyk, pięknie nam się Pan przedstawił przed milionami słuchaczy. Smak i Magda Gessler. Telewizja zrobiła telenowelę dla garkotłuków, a on uwierzył, że ona ma coś wspólnego ze smakiem. No kurwa nie wierzę. Te Wasze teksty to są świeże czy mrożone? Popatrz jak ten babiszon się ubiera i przeliteruj słowo smak.
Taco, czy może już Magda, nie wiem, uznaje że chuja można wbić w tych kleszczy, bo to nie jest już czas przeszły ale "to jest czas zaprzeszły". Wygrzebane z martwicy języka polskiego, tak żeby błyszczeć erudycją, jakie to kurwa smaczki dla filologów w utworze. Wow. Gimby docenio.
On tak skacze po tych linijkach tekstu jak menda po jajach, a w tle koncepcyjny bigos. Ze stajni trafiamy na lodowisko, gdzie Taco z Brudnopisem pozują na krezusów, właścicieli drużyny hokejowej. No istne szaleństwo, być właścicielem drużyny hokejowej w Polsce. Kupcie jeszcze kurwa sekcję badmintona, piłki wodnej i cymberagaja. Potem liczcie kwit. Chyba kurwa od komornika. Już mniejsza, że nikt ćwoków w butach na taflę nie wpuszcza.
Tak mamy stajnię, lodowisko, hokeistów, wystawny bankiet, gdzie Brudnopis podaje tort dłonią. Tak kurwa, dłonią. Bierze kupę tortu łapskiem i nakłada. Idę o zakład, że 2 minuty wcześniej dotykał konia. Na bank. Za chwilę stoją przy wieży z kieliszków wypełnionych musującym winem (chyba nikt nie wierzy, że tam mógł być szampan). Przypomina się beka w okolicach Sylwestra, ze zdjęć wystawianych przez Sebów- Patrzta, tyle kurwa wyjebiemy dzisiaj! No ale to może tylko moje skojarzenie, jest szampan, jest impreza, szyk, styl, pewnie ich drużyna hokeja wygrała jakieś zacne trofeum. Przyjmijmy to.
Brudnopis zaczyna pluć swoje wersy i nie jest już tak przyjemnie. O co tam kurwa chodzi, to nie wiem. Widzę tylko silne podniecenie, przypadkowość ruchów. Przychodzi jednak chwila zadumy i autentycznej refleksji. Brudnopis podbija do konia, bo chce z nienacka przypiąć mu kotylion. Koń, inteligentne zwierzę, które jest w stanie uleczyć chore dzieci swoją dobrotliwą aurą, spierdala od tego dziwadła. Koń okazał się mądrzejszy od kilkunastu milionów odbiorców. Zamyśliłem się na chwilę tak długą, że musiałem przewinąć. Inna sprawa, że gość pozuje na kupca rasowych koni, by po chwili odpierdalać takie rzeczy. No nie robi ni chuja nic, żeby uwiarygodnić zagraną postać.
Dalej to samo, hokej, biedne konie, impreza, szampanopodobny sikacz i nieprawdopodobny morał. Taco się budzi po melanżu, podchodzi do lustra i widzi, że ryj ma przyozdobiony garścią tatuaży, których Brudnopis by się nie powstydził. Przekaz jest jasny. Choćbyś pozował na inteligenta, szukał w słownikach językowych zaszłości i składał je do kupy, to i tak zadając się z patologią przejdziesz nią do reszty. Kiedy trafisz między wrony, musisz krakać jak i one. Wspaniałe zakończenie, strasznie chujowego widowiska. W komentarzach ludzie piszą - Gwałcę replay!
Piękny chuj sobie myślę, ale się nie śmieję zbyt szczerze, bo dalej szkoda mi tych koni, które niewątpliwie ucierpiały przy kręceniu klipu.
Napisałem do kolegi z pytaniem, co on o tym sądzi. Napisał mi, że teledysk klasa światowa, pełen metafor, odniesienia do starszej twórczości wykonawców, że to jest świeże. Bałem się, że zapyta co ja o tym sądzę i moje obawy się potwierdziły. Długo się zastanawiałem co mu odpisać i w końcu skleciłem. Wiesz co kolego? Ja trochę dalej patrzę. Ale jak Ty w tym odnajdujesz coś głębszego, to nie krępuj się. Próbuj.
Komentarze