Fanatyk działkownictwa

0
202
Ewald

Mój stary to fanatyk działkownictwa. Pół mieszkania zajebane motykami i kapeluszami słomkowymi, najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś łyknie stojący koło soku grejpfrutowego Roundup i trzeba robić płukanie żołądka w szpitalu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to wiadro na wymioty xD bo myślała, że znowu się nałykałem.
Druga połowa mieszkania zajebana Działkowcem, Światem Działkowca, Agro Biznesem .txt xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie działkowe tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla działkowców i kręci gównoburze z innymi działkowiczami o najlepsze mulczery, pożywki i sposoby na krety itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu obornik peczarkowy sse paue. Matka nie nadążała z gotowaniem leczo na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę PREZES ROD, za najebanie 10k postów.
Czy ciepło czy nie, to co weekend zapierdala na działkę. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem jebany jarmuż na obiad a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego drapiącego w gardło gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pierdolił że to dzięki temu, że jem dużo sałat bo zawierają żelazo i mózg mi lepiej pracuje.
Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 6 nad ranem bo hałasują pakując nożyce, grabie, browar „VIP” w miętkiej puszce itd.
Przy jedzeniu zawsze pierdoli o chwastach i za każdym razem temat schodzi w końcu na barszcz Sosnowskiego, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr kto to kurwa sprowadził, jebane gatunki inwazyjne, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Traw i Zbóż żeby się uspokoić.
W tym roku sam sobie kupił na Dzień Ojca rękawice lniane z gumowymi paliczkami. Oczywiście do 23 czerwca nie wytrzymał tylko już wczoraj rozpakował i naciągnął jak Rita Hayworth w „Gildzie”. Ubrał się w ogrodniczki i kapelusz i łaził w tym stroju cały dzień. Obiad (zupa z ogórkie, mizeriia i pieczona kalarepa) też w nim zjadł.
Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich bylin wielorocznych w polsce to bym wziął i zapierdolił.
Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na działkę na gryla. Super prezent kurwo.
Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy na ogródki a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy na ławce i patrzymy na sąsiada co w gaciach podlewa róże z konewki. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolną żyłką do podwiązywania pomidorów po dupie, że sąsiedzi słyszą muzykę z moich słuchawek i mu już kosiarki nie pożyczą. Jak sobie chciałem zerwać jabłko to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym nie dotykał bo dopiero nabiera soków. 4 godziny musiałem siedzieć w smrodzie i patrzeć na węgle jak w jakichś jebanych Katowicach. Urodziny mam w lipcu więc jeszcze do tego było gorąco jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów za altanę zrobioną z żuka i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w za winklem pierdzieć bo pan Janusz, prezes ROD, słyszy wszystko.
Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na działkę. Kiedyś towarzyszem pielenia i sadzenia był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w w szortach, czapce z daszkiem „Sport” i sandaczach+skarpy białe. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o działkowaniu i chwastach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie gorszy jest rdestowiec ostrokończysty czy barszcz Sosnkowskiego.
>WEŹ MNIE NIE WkURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAK BARSZCZ POPARZY? CIAP I RĘKA CAŁA W BĄBLACH
>kURWAA TADEK RDESTOWIEC W POLSCE CAŁE POLA NISZCZY, TWÓJ BARSZCZ TO MU MOŻE W ZUPĘ NADMUCHAĆ
>CO TY MI O RDESTOWCU PIERDOLISZ JAK LEDWO 2 ARY POTRAFISZ POHACZKOWAĆ. BARSZCZ TO JEST NAJWIĘKSZY KUTAS ROLNICTWA JAK TWÓJ STARY JEST KUTAS TAKI ZWYKŁY, W ŻYCIU
No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec
>I bardzo kurwa dobrze
Tak go za tego rdestowca znienawidził.
Jak widać arcywrogiem mojego starego jest barszcz Sosnkowskiego. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych poparzeniach barszczem pisać. Gazety niedziałkowe też przestał czytać bo miał ból dupy, że o działkownictwie i zagrożeniu barszczem nic się nie pisze.
Szefem koła ROD w mojej okolicy jest niejaki pan Janusz. Jest on dla starego uosobieniem całego zła ze względu na odmowę oprysków glifosatem i trichlopyrem działek przeciwko barszczowi. Raz poszedł na jakieś zebranie działkowiczów gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.
Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem ROD ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu ROD i Adama na forach gminnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem Monsanto albo, że go widział jak komuś ślimaki podrzucał na działkę itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.
Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, ROD, Adama, barszcz Sosnowskiego i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że barszcz jak jakaś mafia węgierska oplótł cały kraj, dusi niemowlęta i przerabia na salami. Przeliczał też te 2000 na cebulki, drabiny i ząbki i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. rollbordera za te 2k kupić (kilkaset metrów).
Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć kosiarkę traktorka marki makyta do bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać
>synek na barszcz Sosnowskiego tylko takim wozem na szerokim kole, nie ma to tamto
ale nie było go stać ani nie miał gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie kosiary więc zgadał się z jakimiś działkowiczami sąsiednimi, że kupią traktor na spółkę, on będzie stał u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, w garażu, który ten janusz ma i się będą tą kosiarką dzielili albo będą jeździć kosić razem.
Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w środku lata ojciec się rozchorował i nie mógł jechać kosić i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że barszcz się pleni jak skurwesyn więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał ze wkurwu. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie mógł na oparzenia barszczem zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni koszą bez niego bo przecież po równo się zrzucali na traktor i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z działek, wyszedł nagle z domu.
Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam stoi traktorek XD Pytam skąd on go wziął a on mówi, że januszowi zajebał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście nawet nie podnieśliśmy japońskiego bydlaka więc stary stwierdził, że on go przed domem zostawi.
Za pomocą jakichś łańcuchów i mojej kłódki od roweru przypiął kosiarkę do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego traktorek ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie kosił barszczu w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wewpierdolu bo było blisko.
Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:
-Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się traktorka i krzyczy, że nie odda
-Janusze krzyczą, że ma oddawać
-Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od kosiarki za nogę i dostał drugą nogą z kopa
-Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka
-We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi
-Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił traktor a policjantów żeby go nie aresztowali
-Ja smutnazaba.psd
W końcu policjanci oderwali starego od kosiarki. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali traktorek, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do kosiarki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na działkach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pierdolił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.
Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla działkowców bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta
>Szczepan54
>Liczba postów: 1
>Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały działkowiec! Chcą go oczernić bo zazdroszczą dyń wielkich jak karoce!
Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od koszenia barszczu. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpierdalał na trollkoncie i np. pisał, ze ma parchate pomidory i nie odróżnia maliny od jeżyny xD
Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia zebranych przez siebie marchewków to sam sobie pisał
>Noooo gratuluję okazów! Widać, że doświadczony hodowca!
a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum.

Komentarze