Schtchucka

0
186
Ewald

Po szokującej okładce w 2018 roku nasz Aborcyjny Dream Team łamie schematy w roku 2025 - otworzył restaurację "Schtchucka", gdzie wykwalifikowany personel złożony z feministek podaje abortowane płody, zdrowo i smacznie przyrządzane razem z dodatkiem warzyw. Można również zamówić kawę z dodatkiem krwi okresowej, pieczołowicie zbieranej przez wolontariuszki fundacji >>Feminoteka<<. Inicjatywa jest szeroko wspierana przez wybitne polskie aktorki - m.in. Maję Ostaszewską, która wzięła udział w sesji zdjęciowej promującej najnowsze danie naszych dzielnych dziewczyn - lekko wysmażone płody męskie z dodatkiem octu winnego i delikatnego groszku.
Siadamy przy niedużym stoliku. Zamiast menu leżą ulotki organizacji feministycznych i anarchistycznych. Brak również serwetek, które zostały zastąpione przez podpaski "Bella". Z zaciekawieniem oglądam twarze pracowników. Mężczyźni w ciszy przyjmują zamówienia, wlokąc za sobą ciężkie metalowe kule przytroczone do kostek.
- Nasza restauracja próbuje odczarować mit kobiety jako połączenie inkubatora oraz automatu podającego posiłki usługującego mężczyźnie - wyjaśnia Marcjanna Misiewicz, menagerka "Schtuchucki". - Z tego powodu posiłki podają wyłącznie mężczyźni, którzy u nas odpracowują zasądzone godziny społeczne za obrażanie feminizmu. Szczególną uwagę przywiązujemy również do edukacji naszych klientów. Nasze dania są podawane razem z kolorowymi ciasteczkami posypanymi jadalnym brokatem, można również zamówić ciasto z wesołym napisem "Miałam aborcję - jestem szczęśliwa", "Ssij mi tampona" lub też na specjalne życzenie klienta możemy wymyślić nowe, szczególnie wyzwolone hasło - uśmiecha się ciepło menagerka.
Próbuję przysmażanego płodu. Smakuje trochę jak wieprzowina, podany jest dość wykwintnie, aczkolwiek nie przepadam za wieprzowiną. Za to groszek smakuje świetnie.
Przechodzimy do kuchni. Pracownice są uśmiechnięte i zadowolone, wszystkie przeżyły radosny zabieg ze wsparciem naszego Aborcyjnego Dream Teamu. Zdjęcia Mai Ostaszewskiej uśmiechają się ciepło ze ścian. Wystrój jest schludny, nowoczesny, dziewczyny mają nawet symboliczny fotel ginekologiczny, na którym kompletują zamówienia. W rozmowie z menager i jedną z kucharek dowiaduję się, że płody są sprowadzane z całej Polski, a w przypadku niedoboru towaru, członkinie Feminoteki dokonają sztucznego zapłodnienia, by zapełnić magazyn świeżymi płodami. Jestem zachwycona tą ideą, jednak jest już późno. Obiecuję, że przyniosę trochę krwi okresowej i wesprę symbolicznie "Schtchuckę". W razie czego również skorzystam z możliwości ofiarowania płodu na potrzeby lokalu, który cały dochód ze sprzedaży przeznacza na wsparcie niezatrudnionych od co najmniej 10 lat członkiń Feminoteki oraz na spraye dla anarchistów.

Komentarze