Dyskusja o ananasie na pizzy jest naprawdę żałosna

0
188
Ewald

Ta dyskusja o ananasie na pizzy jest naprawdę żałosna. Każdy, kto zna podstawy lingwistyki i semantyki zdaje sobie sprawę z tego, że sama geneza tego słowa pokazuje, że ananas jest od setek lat wyznacznikiem statusu społecznego. Czy nie zastanawia Was, czemu w Polsce mówimy "ANANAS", gdy nijak się to ma do "pineapple"? Otóż gdy rozbijemy słowo "ananas" na części składowe, nawet małe dziecko oswojone z naszym rodzimym językiem polskim uświadomi sobie, że składa się ono z trzech słów - "A na nas". Powszechnie wiadomym jest, że na studiach humanistycznych, holistycznych, przewidzianych dla osób światłych i wykształconych, poświęca się nieco czasu na badanie pochodzenia słów (z tego powodu osoby wykształcone, ambitne, kierujące się w życiu wyższymi celami niż potrzeby fizjologiczne, zarabianie pieniędzy i odznaczene tabelki w Excelu doskonale wiedzą o wyższości ananasa nad jego brakiem). Otóż to niepozorne słowo pierwszy raz zanotowano w 1623 roku w rozprawie "O migracyji owoców w tropikach rosnących" niejakiego Stefana Mierzwińskiego-Podpotockiego. Tam w ósmym rozdziale widzimy zanotowany dialog z dzieckiem wychowanym na jednym z najbardziej wytwornych dworów polskich, które z żalem patrzy na biedne dzieci na ulicy, które wyrywają sobie ziemniaka, po czym patrzy na stojący na złotej tacy owoc ananasa, i mówi z żalem do opiekunki "Ależ biedne te pachołęcia; A NA (ten drogi, zagraniczny owoc) NAS (stać)".
Mam nadzieję, że teraz wszyscy niewykształceni ludzie, po poznaniu genezy tego pieknego, polskiego słowa, będą mieli wystarczajaco dużo godności, by nie udzielać sie w takich plebejskich dyskusjach.

Komentarze