Dodanie mnie do konwersacji grupowej klasy 4b szkoły podstawowej w Knurowie

0
197
Ewald

Gdyby ktoś zapytał mnie "Michau, jaka jest najgorsza rzecz jaka przytrafiła ci się w tym roku?" Bez wahania odpowiedziałbym "Dodanie mnie do konwersacji grupowej klasy 4b szkoły podstawowej w Knurowie".

Gdzieś tam w Polsce żyje zapewne wiele Michałów Michalskich, ale nie wiem po co taki człowiek żyje, skoro jak zwykle musiało paść na mnie. Dzięki za nic, jesteście bezużyteczni, gratuluję.

Któregoś dnia dostałem zaproszenie do konwersacji o tajemniczym kryptonimie "4b". Nie zaakceptowałem ani nie odrzuciłem, tylko w duchu miłości do prawdy, który przepełnia mnie od maleńkości, zbadałem sprawę i ku swojemu minimalnemu zdziwieniu odkryłem, że jest to konwersacja grupowa klasy 4b. Ja chodziłem do 4a więc to wyraźnie była jakaś pomyłka. Zwłaszcza, że mógłbym być ojcem dla uczestników tej konwersacji, czego uświadomienie zresztą przyprawiło mnie o ból głowy.

Na moją decyzję, aby prośbę o połączenie odrzucić, pan Facebook postanowił się na mnie wysrać. Konwersacji niby ani nie zaakceptował, ani nie odrzucił, ale równie dobrze mógł po prostu zadzwonić na suki z donosem o pedofilii ponieważ od kilku tygodni otrzymuje stosy wiadomości nie tylko na temat planu lekcji, co dyra powiedziała na ostatnim apelu i kto w związku z tym ma kopa w jaja, czy tego, co było wczoraj zadane na histe, tylko jestem dołączany do podgrup, których również nie mogę z jakiegoś powodu odrzucić, gdzie przeważają dziewczyny, które trolluja się nawzajem przekrzykując literkami, która kocha mnie bardziej i pierwsza pokaże mi sowę. To nie jest, kurwa, śmieszne. Od wielu dni kładę się spać w ubraniu, ze spakowaną walizką na koty przy łóżku, wcale nie spiąc tylko czekając na smutnych panów z WSI, ABW, czy tam innego NKWD.

Najgorsze zaczęło się jednak niedawno, kiedy mimo braku jakiejkolwiek aktywności (której zresztą nie mogę podjąć) z mojej strony na coraz liczniejszych konwersacjach grupowych, albo właśnie z tego powodu, gówniaki zaczęły pisać do mnie wiadomości prywatne. Jestem uratowany, myślałem z początku, teraz wytłumaczę tym miłym dzieciom, że to pomyłka. Taki chuj. Pyskate smarkacze nie tylko mi nie wierzą, ale też grożą kopniakami w jajca, czy wygadaniem całej szkole, że kocham jakąś Julkę.

Tłumaczę tym miłym dzieciom, które są z pewnością pociechą dla swoich rodziców, że mogą przecież kliknąć w moje imię i zobaczyć po profilu, że mówię prawdę, to jest jakaś fatalna pomyłka, i naprawdę muszą przestać pisać do mnie trylion (czy wiesz dzieciaczku, ile to jest trylion?) wiadomości dziennie, ale szczeniaki są za młode aby mieć uczciwie konto na FB, wobec czego korzystają tylko z messengera i nie widzą mojego profilu. Kto, kurwa, zaznacza w internecie "nie mam x lat" nawet jak nie ma X lat?!?

Konflikt między mną a 4b z Knurowa, która gremialnie najwyraźniej myśli, że toczę z nich nieśmieszną bekę, bo na pewno jestem konfident co łazi kablować lasce od przyry i dlatego nie chcę z nimi rozmawiać, nasilił się już do tego stopnia, że gówniaki przestały do mnie pisać, tylko jeden po drugim dzwonią na video. Odebrałbym, bo to powinno załatwić sprawę, ale boję się, że jak odbiorę wideorozmowę od jakiejś dziewieciolatki, to na żadnym komisariacie nikt mi nigdy nie uwierzy, że odebrałem dupą i to pomyłka.

Komentarze