Wigilia, czyli na trzeźwo nie da rady.

0
174
Ewald

Zastanawia was, że w prawie każdym normalnym domu w święta się tyle daje w palnik? Odpowiedź jest prosta: przykładowy Mirek, stolarz z zawodu chce w końcu odpocząć od roboty, ale to kurwa niemożliwe, bo będzie musiał ugościć ludzi, których gościć nie chce.

W telewizji albo jakieś wkurwiające kolędy w godnej pożałowania aranżacji, albo stare badziewne produkcje (Kevin akurat jest spoko). Człowiek wczoraj wrócił zmęczony po robocie, jedyne czego chce to napić się piwa i odpocząć. I zaczęło się - Mirek pomóż w kuchni, Mirek ozdoby porozwieszaj, Mirek do stołu nakryj, a nie tylko piwo żłopiesz. Mirek kurwa jego mać, za każdym jebanym razem. Dzień tak zjebany, że wolałbym już w robocie dalej siedzieć i dokończyć ten kredens.

Następnego dnia przy stole gromadzi się znaczna grupka ludzi. Z tymi ludźmi łączą cię praktycznie tylko powiązania rodzinne, widujesz ich tak rzadko, jak się tylko da, czyli jedynie na święta i nie bez powodu. Jak Janusz znowu zacznie napierdalać o swojej piramidzie finansowej to przysięgam wstanę i mu wypierdolę w ten jego paskudny ryj. Ciotka Grażyna znowu pastwi się nad młodym "no kiedy znajdziesz dziewczynę przystojniaku, jak tam w szkole". Na jego miejscu bym się zapytał " a kiedy ty się odpierdolisz stara ruro i przestaniesz tyle wpierdalać!", ale nie, bo trzeba być miłym, są jebane kurwa święta! Jędrek znowu będzie się kłócił z Marianem o to, która partia polityczna więcej kradnie – co roku to samo, już przeciętny licealista mógłby im zakleić mordy swoją argumentacją. Jak zwykle będą tak pierdolić, dopóki Halina ich nie uspokoi i nie każe im się przeprosić.

Powoli tracę cierpliwość, najchętniej przerobiłbym większość gości na meble ogrodowe, jednak zawsze zanim obudzi się we mnie mord, kieliszki zostają polane. Wtedy to dopiero można poczuć magię świat- gówniaki idą bawić się swoimi prezentami, wkurwiająca muzyka z tv cichnie w rumorze pogadanek, a ten chujek Janusz już tak nie wkurwia. Jędrek z Marianem zmieniają temat na sport, a Grażyna odpuszcza młodemu. I to jest właśnie magia świąt - człowiek w końcu może się napierdolić w domu jak drwal w lesie i nikt mu nie truje dupy, że "najebany do roboty jutro nie wstanie".

Wstawać nie musi, w końcu są święta.

Komentarze