Kwanty nie istnieją
Uwaga, pisałem to dnia 17.09.1935 około 4 rano. Otóż wybrałem się na seminarium, doktorancki czwartek motzno. Wszystko działo się 16 września 1935 r. Pewnie przeczyta to kilka osób nim to usuną, ale cóż, przynajmniej będziecie wiedzieć, wklejajcie to gdzie się tylko da! Ale wracam do seminarium. Było ze 100 osób, prawie cała moja grupa. Doktorant fizyki teoretycznej here. Alkohol się lał litrami, masa wódki poszła. Około godziny 22 miałem tak dobrze, że poszedłem zagadać do jakiegoś profesora. Nazywa się Paul Dirac, nawet niezła wiedza – dobry warsztat matematyczny, mało formalizmów. On lekko podpity, liczymy razem. I jest coraz lepiej, moje ręce wędrują do jego zeszytu z dowodami, on robi dziwną minę. Chciałem go spytać o te słynne kwanty, odwaga motzno wtedy była. Dotknąłem jego pióra, on wyłożył mi swoją notację od razu. No i idziemy dogabinetu dziekana wydziału, akurat inny profesor zwolnił miejsce. Liczymy razem, ja mu pisze równanie Schrodingera, a on nic. Ja się pytam czemu nic nie robi. On mówi mi, że musi mi coś powiedzieć. No to ja ok szybko i chodź to dowodzić. On mówi do mnie że KWANTY NIE ISTNIEJĄ.. Ja sobie kurwa myśle co on brał, ile wypił czy co. Ja bez publikacji oczywiście,ta miała być moją pierwszą. To on mówi że kwanty to tylko legenda, że one nie istnieją i że każdy kto mówi że dowodził czegoś z kwantami to słyszał tę historę i powtarza ją każdemu. Ja zaśmiałem się głos i macam go po The Principles of Quantum Mechanics . On mi plaskacza strzelił i mówi bym słuchał. Mówi mi że jak komuś o tej rozmowie powiem, to po prostu zniknę. Kwantów nie ma, ale mam mówić wszystkim że dowodziłem ich z Paulem i wyniki były niezłe. Mówił to bardzo serio, dziś wysłałem do niego telegram czy to prawda a on odpisał mi że tak. I o co w tym kurwa chodziło? Ktoś może to potwierdzić? Jakoś subiektywnie by nikt się nie dowiedział albo coś takiego, bo jak to prawda nie chcę znikać.
Komentarze