Niech ktoś

0
173
Ewald

Od początku dziejów ludzkości za główną siłę napędową rozwoju naszego marnego gatunku uważane były cechy którymi odznaczali się samcy alfa- siła, odwaga, śmiałość i... bezmyślność. Prawda jednak jest całkowicie inna, jednak zna ją jedynie garstka wybrańców...
W zamierzchłych czasach, kiedy pra-ludzie żyli w jaskiniach, odziani jedynie w surowe skóry i wiechcie uschłych traw, to właśnie tacy alfa służyli za pokarm dla drapieżników, bezmyślnie rzucając się na tygrysy szablozębne z pięściami, czy napierdalając kamykami do wilków czy innych mamutów.
Do czasu, kiedy pewien słabeusz, samiec beta, jak byśmy mogli go nazwać, (osobnik zdegenerowany i skarlały, który z jaskini wychodził tylko kiedy rodziciele obrzucali go kamieniami i zgniłym mięsem) wziął do ręki kilka kawałków krzemienia i kij, połączył je kawałkami sznurka z jakiegoś łyka, czy chuj wie czego
i wyrzekł te znamienne w skutkach oraz wiekopomne słowa- Ngggaaaah oooogh! Ngggaaaah oooogh!- Niech ktoś, niech ktoś!...
To właśnie napędza od tysiącleci rozwój (a raczej powolne dążenie do zamozniszczenia) ludzkości- spontaniczne pomysły idiotów, przebłyski chorego geniuszu istot które nie reprezentują sobą niczego, są zbyt leniwe i tchórzliwe by dokonać czegokolwiek
więc całe dnie spędzają na smętnych rozmyślaniach i próbach podbudowania swojego skarlałego ego. Istot które z wściekłości powodowanej widokiem powodzenia innych, zwłaszcza tych którzy cieszą się zainteresowaniem płci przeciwnej, nagle dokonują czegoś co nie śniło się nawet profesorom kognitywistyki...
Tylko że wciąż pozostają tchórzami niezdolnymi do jakiegokolwiek konstruktywnego działania, więc po krótkotrwałym przypływie niszczycielskiego geniuszu ich dzieła i idee są przez nich samych oddawane w ręce silniejszych, wspomnianych wcześniej samców alfa.
Każde ważne wydarzenie historyczne ma ten sam schemat, każda epoka miała swoich przegrywów i dynamicznych osobników chętnie korzystających z dobrodziejstw technologii, nowych pomysłów na szkodzenie bliźnim i tworzenia złudnego wrażenia postępu. Wszystko dzięki przegrywom i stulejarzom nie mającym dość odwagi i werwy by samodzielnie czegokolwiek dokonac, jednostkom zdolnym tylko do tego by przedstawić gotową iddę i zakrzyknąć- niech ktoś!
W czerwcu roku 1914, w Sarajewie to właśnie jeden z nich wmieszał się w tłum gapiów witających Arcyksięcia Franciszka Ferdynanda niosąc w garści granaty i pistolet, mamrocząc pod nosem te dwa słowa które stały się największym przekleństwem ludzkości.
Kilka lat później kolejny taki osobnik, znany jako Adolf Hitler, z powodu gigantycznego bólu dupy stworzył opartą o nienawiść ideę która szybko znalazła swoich wyznawców wśród samców alfa.
13 maja 1981 roku bliżej nieznana spierdolina przemyciła pistolet na Plac Świętego Piotra w Watykanie i przypadkiem wpadając na prawdziwego człowieka czynu pochodzącego z Turcji wyszeptała 'niech ktoś'...
A ja właśnie kończę pisać ostatnią linijkę kodu potężnego wirusa, który prawdopodobnie może uruchomić systemy obrony rakietowej USA, ale trochę się boję, więc niech ktoś...

Komentarze