Sauna

0
186
Ewald

Szczerze mówiąc mam wrażenie, ze wczoraj wystąpiłem w ekranizacji jakiejś pasty. Otóż byłem sobie wczoraj w saunie. Siedzę ja i do tego dwóch gości około 25-30. Drzwi otwierają się i wchodzi jeszcze jeden klient. Zwykły koleś około 35 roku życia, bogato i ciemno owłosiony, ale poza tym zupełnie normalny. W ręku trzyma w połowie pełną butelkę amolu. Wiecie, tego płynu który mame wcierała w klatkę piersiową podczas choroby gdy byliście mali.

Więc koleś siada sobie naprzeciwko mnie i najpierw wciera w siebie parę kropel tego amolu, po czym zaczyna go pić z tej butelki. Najpierw wytrząsa sobie go na wystawiony język, po czym co kilkadziesiąt sekund przysysa się do gwintu i normalnie go pije. Z czasem zaczynają mnie piec oczy od tego amolu, którym jeszcze co jakiś czas się smaruje. Pije i smaruje, pije i smaruje. Zaczyna głośno dyszeć i robi jakieś dziwne ruchy. Raz zupełnie zwisa głową w dół jakby miał zemdleć, innym razem odchyla głowę do tyłu na maksa i wzdycha. Wyszedłem na chwilę pod prysznic, a w międzyczasie zniknęli dwaj moi pozostali kompani, więc zostałem sam na sam z miłośnikiem amolu, który w tym czasie zdążył stracić ręcznik wokół bioder i teraz wyczyniał swoje cyrki z kutasem na wierzchu. W międzyczasie zaczął rzęzić, a wzdychanie stało się regularne, praktycznie co drugi oddech gościu robił swój cykl "amol-głowa w dół-prężenie się do tyłu". Schizowałem się już na maksa, gościu zdążył przez jakieś 15 minut wydudnić pół buteleczki amolu, jebany amolowy ćpun wypił pół butelki amolu, gdzie dawkowanie to 10 kropel co 8 godzin. Gościu wytrząsnął resztę mentolowego koncentratu na język tym samym gestem, którym zaczął ten festiwal cudów, po czym wstał, owinął biodra ręcznikiem i patrząc na mnie powiedział:
"No to dzięki".

I wyszedł, rzężąc przy tym straszliwie jak gruźlik, więc zabrzmiało to jakoś "HOOOOOOOTOOOOOOYĘĘĘKYYY" znikając za rogiem, idąc pod prysznic. Polała się woda, słyszałem plucie i przysiągłbym że koleś zaczął zrzygać.

Ja pierdolę. Chyba ostatni raz sauna.

Komentarze